Wilczyce zwycięskie we Frankfurcie, Bayern rozgromił kolejnego beniaminka – 12. kolejka Bundesligi

W przedostatniej kolejce w tym roku Bayern i Essen kontynuowali pogromy. Wolfsburg w hitowym meczu pokonał Frankfurt, a Werder wytrzymał probę nerwów i wygrał z beniaminkiem.

1.FFC Frankfurt – VFL Wolfsburg 2-6

Bramki: Pawollek 42′ Freigang 61′ – Popp 4′ Hansen 23′ 32′ Harder 64′ Goessling 69′ Jakabfi 82′

Widzów: 1280

IMG_20181211_211400.jpg

Zdecydowany hit tej kolejki chociaż faworyt był oczywisty. Były emocje, było sporo bramek i warto było włączyć rano telewizor. Do pierwszej jedenastki po kontuzji wróciła Lena Goessling. Dla Babett Peter był to z kolei 250. mecz w Bundeslidze. Wynik otworzyła już w 4 minucie Alexandra Popp po podaniu Ewy Pajor. Ale już chwilę później gospodynie miały szansę na wyrównanie po błędzie Almuth Schult. Nie ma ostatnio dobrej passy bramkarka VFL. Później poszło z górki i dwa gole dołożyła Caroline Hansen. Straty zmniejszyła jeszcze przed przerwą Tanja Pawollek pięknym mierzonym od słupka strzałem. Po przerwie bramkę kontaktową zdobyła Laura Freigang i zapowiadała się bardzo interesująca końcówka. Ale Wolfsburg to Wolfsburg. Pokazał opanowanie, przejął inicjatywę i skutecznie wypunktował rywalki. Ewa Pajor zagrała 62 minuty.

Powiedzieli po meczu:

Niko Arnautis, trener 1.FFC: ”Z wyniku nie jestem zadowolony, ale z postawy zespołu już bardzo. Dziewczyny walczyły bardzo ciężko i dały z siebie wszystko. Mimo szybkiego ciosu i następnych potrafiliśmy się pozbierać. Potem jednak Wolfsburg pokazał swoją jakość. Świetny mecz dla kibiców.”

Stephen Lerch, trener VFL: ”Jestem przeszczęśliwy, że wygraliśmy we Frankfurcie. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Dobrze weszliśmy w mecz, potem już tylko powiększaliśmy przewagę. Po przerwie jednak stanęliśmy, zagraliśmy zbyt defensywnie, ale w odpowiednim momencie się obudziliśmy.”

Lena Goessling, VFL: ”Cieszy mnie niezmiernie, że znowu mogłam zagrać od początku. Dobrze wystartowałyśmy, ale nie może się nam przytrafiać, że pozwalamy rywalkom dojść do głosu i się tak bardzo zbliżyć. Ale na szczęście mamy taką jakość w zespole, że zawsze możemy odpowiedzieć.”

Werder Brema – BMG 5-0

Bramki: Ulbrich 51′ Cerci 53′ 89′ Kersten 59′ Toth 75′

Widzów: 290

IMG_20181211_211448.jpg

Werder zdał pierwszy egzamin dojrzałości i rozprawił się z beniaminkiem z Gladbach. Drugi już w niedzielę w Leverkusen. Jeśli i tam podopieczne Carmen Roth zgarną komplet punktów to utrzymanie będzie o wiele bliżej. A potem na początek rundy wiosennej mecz z Duisburgiem na własnym terenie. I szczerze powiedziawszy Werder na to utrzymanie zasługuje. Mimo, że wyniki są jakie są (trudno oczekiwać czegoś lepszego) to jednak momentami gra może się podobać. Po raz drugi z rzędu mecz w podstawowej jedenastce zaczęła Selina Cerci i tym razem wytrzymała już cały mecz. Do Bremy przyszła przed sezonem z drugiej drużyny Bayernu, gdzie wymiatała. Niestety doznała kontuzji i na debiut w Bundeslidze przyszło jej czekać aż do końca listopada w meczu z… Bayernem. Przeciwko BMG była bardzo aktywna, zdobyła dwie bramki choć nie to jest najważniejsze. Cały mecz pod dyktando gospodyń, choć w pierwszej połowie z tej przewagi jeszcze nic nie wynikało. Dwukrotnie bardzo dobrze interweniowała bramkarka BMG. Dopiero po przerwie worek z bramkami się rozwiązał.

Powiedzieli po meczu:

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Bardzo się cieszę. W pierwszej połowie to był trudny mecz. Gladbach zostawiało mało miejsca. Ale też same sobie utrudniałyśmy życie. Wiedziałyśmy, że musimy koniecznie ten mecz wygrać. Po przerwie włączyłyśmy wyższy bieg. Po pierwszej bramce wszystko poszło jak z płatka. Jesteśmy przeszczęśliwe, że wygrałyśmy i zrobiłyśmy ważny krok w walce o utrzymanie.”

Selina Cerci, Werder: ”To świetne uczucie znowu moc świętować zwycięstwo. Ciesze się tym bardziej, że mogłam dołożyć do tego zwycięstwa swoją cegiełkę. Ale musimy już zacząć się przygotowywać do następnego meczu.”

Rene Krienen, trener BMG: ”Jeśli przegrywasz z przedostatnim zespołem aż 0-5 to nie masz tu czego szukać. Podaliśmy rywalkom bramki na złotej tacy. Musimy spróbować zakończyć sezon z godnością.”

SC Freiburg – SC Sand 2-2

Bramki: van Lunteren 49′ Beck 53′ – Prohaska 24′ Georgieva 78′

Widzów: 932

IMG_20181211_211854.jpg

To był setny mecz SC Sand w Bundeslidze. Freiburg w pierwszej połowie popełniał straszne błędy w ustawieniu. Raz po raz Sand dostawało się w okolice pola karnego. Główną bronią były dalekie podania po ziemi. Niby nic specjalnego, a siały postrach. Bramka Prohaski to absurd. Strzał z 30 metra w środek bramki a bramkarka puszcza to nad głową. Wystarczyło porządnie wyskoczyć i odbić. No ale nie piło się mleka… Mimo wszystko Freiburg wrócił do gry. Najpierw van Lunteren kapitalnie odwróciła się z piłką, potem Beck z główki z najbliższej odległości. Chwilę później gospodynie miały jeszcze słupek. Wydawało się że punkty zostaną w domu, ale w 78 minucie po mocnym rzucie rożnym Vojtekowej i kolejnym błędzie bramkarki wyrównała Georgieva. Na koniec roku SCF jedzie do Gladbach więc humory sobie poprawi, ale trener Scheuer po meczu wyglądał jakby miał wybuchnąć.

Powiedzieli po meczu:

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”Znowu tracimy punkty przez indywidualne błędy. To działa na nerwy. Zapomnieliśmy strzelić na 3-1, ale przecież wystarczy strzelić jedną więcej żeby wygrać. Zamiast tego podarowaliśmy punkt i dalej będziemy tak robić dopóki popełniamy błędy.”

Sascha Glas, trener SCS: ”Jestem zadowolony z punktu. Moja drużyna pokazała się w pierwszej połowie z bardzo dobrej strony i nie pozwalała na dużo. W drugiej z kolei pokazała charakter. Mocno walczyliśmy i byliśmy efektywni.

SGS Essen – MSV Duisburg 6-0

Bramki: Radtkeke 30′ Hegering 45′ Schüller 55′ 76′ Freutel 61′ Petzelberger 71′

Widzów: 815

IMG_20181211_211835.jpg

Essen ostatnio od pogromu do pogromu. Tym razem ofiarą został Duisburg. Ale o dziwo to Zebry miały pierwszą świetną okazję do prowadzenia. Hoppius kapitalnie złożyła się do strzału, ale równie dobrze wybroniła go Sindermann. MSV całkiem nieźle się trzymało, ale w 30 minucie Radtke fatalnie i pechowo interweniowała we własnym polu karnym po zamieszaniu po rzucie rożnym i wpakowała piłkę do własnej bramki. Bramka do szatni Mariny Hegering zabiła ten mecz. Obrona totalnie zaspała z kryciem po wolnym Manjou Wilde. W drugiej połowie grało już tylko Essen, a wszystkiemu mogła się tylko przyglądać bezradna Meike Kämper. Zresztą gdyby nie ona to wynik byłby jeszcze wyższy. Trzecia bramka to wyższe stadium absurdu. Jedna z piłkarek MSV podała piłkę z 30 metra do Ostermeier stojącej w polu karnym. Jej strzał sam na sam obroniła jeszcze Kämper, ale dobitce Schüller nie dała już rady. Dalej potoczyło się już samo. Jeśli kogoś mi szkoda to właśnie Kämper. Ewidentnie zasługuje na lepszy zespół i widać było w pomeczowych wywiadach jak bardzo była podłamana.

Bayern Monachium – Bayer Leverkusen 8-0

Bramki: Islacker 30′ 34′ 60′ Magull 48′ Däbritz 57′ Schweers 65′ Beerensteyn 77′ Rolfö 90′

Widzów: 293

Po 9-0 z BMG wicemistrz Niemiec równie bezlitośnie potraktował drugiego z beniaminków. 8-0 to i tak najniższy wymiar kary. W przeciwieństwie do poprzedniego meczu teraz Bayern prawdziwe strzelanie zaczął po przerwie. W pierwszej połowie dwukrotnie drogę do siatki znalazła Mandy Islacker, a kapitan Melanie Leupolz po kapitalnym strzale trafiła tylko w poprzeczkę. W drugiej połowie Mandy skompletowała hattricka rozpoczynając pogoń za Ewą Pajor. Islacker to w końcu była dwukrotna królowa strzelczyń. Przy jej trzecim golu trzeba koniecznie zwrócić uwagę na asystę Liny Magull – no palce lizać. Bayer nie miał czego szukać, dla niego najważniejszy mecz za tydzień z Werderem.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Wörle, trener Bayernu: ”Zespół był dzisiaj niesamowicie głodny bramek. Ciągle nadawaliśmy tempo, byle do przodu. Tak wysoki wynik jest jak najbardziej zasłużony. Cieszy mnie, że skończyliśmy angielski tydzień z trzema zwycięstwami.”

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Do 0-2 grałyśmy całkiem przyzwoicie. Utrudniałyśmy życie Bayernowi jak tylko mogłyśmy. Pomimo wykonanej ciężkiej pracy dwa gole w plecy pozostały w głowie. W drugiej połowie chciałyśmy ruszyć, ale stałyśmy za daleko z przodu, tworzyły się luki niemożliwe do pokrycia. Bayern grał za szybko skrzydłami, nie mogłyśmy za nim nadążyć.”

Turbine Potsdam – TSG Hoffenheim 1-1

Bramki: Prasnikar 50′ – Billa 56′

Widzów: 982

IMG_20181211_212004.jpg

Turbine po bardzo dobrej serii i remisie z Wolfsburgiem miało chrapkę na trzy punkty z Hoffenheim. Pozwoliłoby to nie stracić za bardzo dystansu do Bayernu. W pierwszej połowie to gospodynie miały więcej z gry i dwukrotnie były blisko zdobycia bramki. Ale próby Felicitas Rauch i Svenji Huth bardzo dobrze wybroniła Friederike Abt. Po przerwie po głębokim rzucie wolnym Rauch piłkę zgrała Chmielinski a przepięknym strzałem na prowadzenie swój zespół wyprowadziła Lara Prasnikar. Radość nie trwała zbyt długo. Turbine straciło na własnej połowie piłkę i to w bardzo głupi sposób. Nicole Billa pociągnęła kilkanaście metrów i uderzyła w długi róg obok rozpaczliwie interweniującej Vanessy Fischer. Wynik już nie uległ zmianie i trzeba przyznać, że jest jak najbardziej sprawiedliwy.

Powiedzieli po meczu:

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Już przed meczem wiedzieliśmy, że będzie ciężko osiągnąć taki limit jak w środę. Nie byliśmy jako drużyna wystarczająco agresywni, popełnialiśmy techniczne błędy i za dużo było niedokładności. Jesli chcemy być w górnej części tabeli takie rzeczy nie mogą się nam przydarzac.”

Maciej Iwanow

Reklamy

Przerwana seria Wolfsburga, Schützenfest w Monachium – 11 kolejka Bundesligi

W 11 kolejce w końcu została przerwana passa Wolfsburga. Bohaterkami zostały piłkarki Turbine Potsdam. A co poza tym? Ewa Pajor naturalnie z golem, a Bayern urządził sobie festiwal strzelecki.

Bayern Monachium – BMG 9-0

Bramki: Damnjanovic 9′ 29′ Lohmann 12′ Däbritz 19′ 26′ 40′ Roord 24′ Magull 83′ Islacker 85′

Widzów: 265

IMG_20181207_204153.jpg

Niedawno Wolfsburg ustanowił rekord ligi wygrywając 9-0 z Sand. Bayern nie mógł być gorszy i wyrównał wynik wygrywając w takim samym stosunku z beniaminkiem z Gladbach. Powiedzieć że to była różnica klas to nic nie powiedzieć. Sam wynik mógł być znacznie, znacznie wyższy, ale prowadząc 7-0 do przerwy podopieczne trenera Wörle wyraźnie odpuściły tempo i przycisnęły z powrotem dopiero w końcówce. W bramce Bayernu wystąpiła Jacintha Weimar, która tym samym w końcu zadebiutowała w Bundeslidze. Ale roboty nie miała absolutnie żadnej. Ani razu Borussia nie zagroziła jej bramce. Świetne zawody rozegrała Sydney Lohmann, która niedawno przedłużyła kontrakt i Sara Däbritz. Ta ostatnia potwierdziła tylko wspaniałą formę z tego sezonu. Do 3 bramek dołożyła dwie asysty. Wicemistrz Niemiec grał szybko, kombinacyjnie i bezlitośnie wykorzystywał błędy rywalek. A tych było co niemiara. Żadnych wniosków nie można wyciągnąć z tego meczu. Ot typowe spotkanie rekreacyjne. Podejrzewam, że niektóre treningi u Wörle wyglądają znacznie ciężej. Bayernowi zostały w tym roku jeszcze mecze z Bayerem Leverkusen i MSV Duisburg – pełen relaks.

SGS Essen – Bayer Leverkusen 5-0

Bramki: Oberdorf 33′ 46′ Schüller 58′ Hegering 73′ Freutel 74′

Widzów: 417

W Essen napisała się historia. Już w 10 sekundzie czerwona kartka została ukarana piłkarka gości. To najszybsza czerwoną kartką w historii kobiecej Bundesligi. Aczkolwiek pokazana mocno mocno na wyrost. Mimo gry w przewadze SGS długo nie mogło poważniej zagrozić bramkarce Bayeru. Dopiero w 27 minucie długim podaniem Sindermann uruchomiła Brügemann, by w piłka w końcu znalazła Lenę Oberdorf. 16-latka krótko po przerwie zdobyła swoją drugą bramkę. Lena była bardzo aktywna, zostawiła na boisku kupę zdrowia – zresztą jak co mecz. Nie zdziwi mnie jeśli Daniel Kraus zabierze ją ze sobą do Freiburga. Ma papiery na nieziemską karierę. Dwoma ładnymi asystami popisała się Manjou Wilde.

1.FFC Frankfurt – MSV Duisburg 0-0

Widzów: 730

Skończyła się passa Frankfurtu, ale trzeba przyznać że remis jest sprawiedliwy. Przez większą część spotkania nic się tak naprawdę nie działo. Frankfurt atakował, ale nic z tego nie wynikało. Mecz ożywił się dopiero w samej końcówce. Najpierw w 88 minucie Marith Priessen, kapitan gospodyń wybiła piłkę z linii, a w doliczonym czasie gry Shekiera Martinez z 1.FFC potężnym strzałem trafiła w poprzeczkę.

Werder Brema – SC Freiburg 0-3

Bramki: Starke 12′ Schöne 66′ Lahr 90′

Widzów: 279

Dość niecodzienna pora meczu w Bremie bo godzina 11, a mimo to przyszło aż 279 kibiców. Freiburg wygrał zasłużenie, ale te bramki to takie na słowo honoru. Pierwsza po bilardzie między zawodniczkami, trzecia od słupka i po dobitce. W międzyczasie Werder miał świetną okazję z rzutu wolnego, gdzie piłkę wypuściła bramkarka, ale w ostatniej chwili zdążyła przed dobitką. Werder można pochwalić, bo momentami postawił twarde warunki, ale sytuacja jest jaka jest. Przed podopiecznymi Carmen Roth dwa najważniejsze mecze z Borussią M’Gladbach i Bayerem Leverkusen. Tylko komplet punktów pozwoli im opuścić strefę spadkową.

TSG Hoffenheim – SC Sand 4-0

Bramki: Beuschlein 12′ 75′ Fühner 60′ Rall 63′

Widzów: 220

IMG_20181207_204259.jpg

W Sinsheim zwycięstwo TSG nie było w ogóle zagrożone. Hoffenheim było o klasę lepsze, a trenerowi Sand Saschy Glass tylko parowała głowa ze wzburzenia. Pierwsza bramka padła po fatalnym błędzie jego zawodniczki . Ale trzeba przyznać, że strzał Jany Beuschlein pierwsza klasa. Była to jej pierwsza bramka w Bundeslidze. Po przerwie zresztą dołożyła jeszcze drugą. Ozdobą meczu był gol Maximiliane Rall, która przelobowała bramkarkę Sand.

Turbine Potsdam – VFL Wolfsburg 1-1

Bramki: Schwalm 83′ – Pajor 65′

Widzów: 1487

IMG_20181207_204421.jpg

Hit, na który ostrzyliśmy sobie zęby. Turbine było ostatnio w gazie i jeśli ktoś miał w końcu urwać punkty Wolfsburgowi to właśnie gospodynie. Udało się, ale jakim cudem VFL nie wygrał? Tyle sytuacji. Już po pierwszej połowie Wilczyce powinny były prowadzić z 3-0. Dogodnych sytuacji nie wykorzystały Hansen, Gunnarsdottir i Harder. Zwłaszcza ta ostatnia może sobie pluć w brodę bo trafiła w słupek. Sprawiedliwość trzeba oddać jednak bramkarce Turbine Vanessie Fischer, która interweniowała bardzo pewnie. Ewa Pajor aktywna, z asysty okradła ją wspomniana wcześniej Sara Gunnarsdottir, która powróciła do składu po kontuzji. W drugiej połowie straszne pudło zanotowała nasza reprezentantka, ale zrehabilitowała się w 63 minucie gdzie wspaniale wyblokowala podanie Johanny Elsig, popędziła na bramkę i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Czapki z głów za to jak znalazła się w tej sytuacji i za wykończenie. To już 15-ta bramka Polki w lidze! Armatka coraz bliżej. W 84 minucie sensacja! Turbine wyrównuje wykorzystując niezdecydowanie Almuth Schult i niepotrzebne wyjście na przedpole. Ale bramka Viktorii Schwalm kapitalna. Wynik się już nie zmienił i piękna seria Wolfsburga znalazła swój koniec. I tylko Bayern się ucieszył, który zyskał trochę złudzeń co do mistrzostwa.

IMG_20181207_203909.jpg

Maciej Iwanow

Lewandowski z golem dla Bayernu! – 10 kolejka Bundesligi

Wolfsburg z kolejnym zwycięstwem, Ewa Pajor z kolejną bramką – jak co niedzielę. Zapraszam na podsumowanie 10 kolejki.

IMG_20181203_202030.jpg

SC Sand – Werder Brema 2-0

Bramki: Blagojevic 31′ Arnold 37′

Widzów: 217

IMG_20181203_201854.jpg

Mecz bez historii. Werder przyjechał z bojowym nastawieniem, ale zapomniał o grze w piłkę. Przez praktycznie cały mecz nie stworzył nic kreatywnego. Stać go było tylko na przeszkadzanie. Sand może nie grało porywająco, ale wyprowadziło dwie zabójcze kontry po których padły bramki. Werder dopiero w doliczonym czasie gry zaskoczył i Schlüter musiała wykazać się nie lada interwencją. Dla gospodyń ważne zwycięstwo żeby podbudować się po ubiegłotygodniowej klęsce z Wolfsburgiem. Przed Werderem najważniejsze mecze sezonu czyli pojedynki z Leverkusen i Gladbach.

Powiedzieli po meczu:

Carmen Roth, trenerka Wederu: ”Generalnie pokazałyśmy się z dobrej strony. Koniecznie chciałyśmy wywieźć jakiś punkt z Sand. Nie udało się, musimy walczyć dalej. Zadecydowały indywidualne błędy.”

Sascha Glass, trener Sand: ”To zasłużone zwycięstwo. Drużyna była dzisiaj mocna mentalnie. Mecz toczył się ostro, było sporo walki i dziewczyny to wytrzymały. Pokazały kilka naprawdę dobrych akcji, konsekwentnie dążyły do przodu z czego wyszły potem dwie bramki. Jestem zadowolony z występu.”

BMG – SGS Essen 0-6

Bramki: Wu 6′ Oberdorf 36′ 77′ 79′ Schüller 78′ Starmanns 87’s

Widzów: 210

IMG_20181203_201905.jpg

Mecz z cyklu łatwych i przyjemnych. Przydał się taki Essen po ostatnich czterech meczach z rzędu bez zwycięstwa. Gladbach o dziwo postawiło się w pierwszej połowie co i tak nie uchroniło gospodyń od straty dwóch bramek. Świetne spotkanie w wykonaniu Leny Oberdorf. Nie ukrywam, że jestem fanem. Długo musiała czekać na kolejne bramki w lidze po tym jak w pierwszej kolejce zdobyła dwie, ale w Gladbach od razu ustrzeliła hattricka. A trzecia z cyklu ”hohoho”. Cieniem na meczu położyła się informacja, że po sezonie odchodzi trener Daniel Kraus. SGS ma teraz przed sobą dwa dość łatwe spotkania, by rok zakończyć wyjazdem do Wolfsburga.

Powiedzieli po meczu:

Rene Krienen, trener BMG: ”Essen wygrało oczywiście zasłużenie, ale wynik nie oddaje tego co się działo na boisku. Myślę, że o te trzy bramki za dużo.”

SC Freiburg – Bayern Monachium 1-2

Bramki: Beck 17′ – Hendrich 19′ Lewandowski 93′

Widzów: 1531

IMG_20181203_201250.jpg

Mecz z podtekstami. W środku tygodnia gruchnęła wiadomość, że wieloletni trener Freiburga Jens Scheuer odchodzi po sezonie i to na własne życzenie. Zakulisowo podobno przestało mu się podobać, że Freiburg jest tylko farmą dla innych i chce zacząć w końcu coś wygrywać. Dla środowiska SCF szok. Smaczku dodaje fakt, że wg wszelkich doniesień Scheuer ma objąć posadę trenera w Bayernie Monachium. Media społecznościowe wrzały, a niektórzy kibice zapomnieli już co dla nich zrobił i żądali natychmiastowej dymisji.

Sam mecz zaczął się po myśli gospodyń. W 17 minucie z rzutu wolnego bramkę zdobyła Sharon Beck. Z ponad 40-metrowego dodajmy. I po ogromnym błędzie bramkarki Zinsberger. Swoją drogą ta ostatnia strasznie obniżyła loty w tym sezonie. W odpowiedzi już dwie minuty później po mocnym wrzucie piłki z rzutu rożnego przez Däbritz do piłki wyskoczyła Hendrich i wyrównała stan meczu. Nuding w bramce się nie popisała przy tej akcji. Od tej pory mecz był wyrównany, obie drużyny miały swoje dogodne sytuacje. Freiburg nawet strzelił bramkę, ale sędzia dopatrzyła się faulu co było lekko powiedzieć kontrowersyjne. Aż przyszła 93 minuta. Długa wrzutka w pole karne Schweers, zgranie Damjanovic, piłka na aferę Hendrich i dopada do niej Gina Lewandowski. Mimo obecności aż pięciu zawodniczek Freiburga. Nazwisko zobowiązuje. Bayern wywozi trzy punkty z bardzo trudnego terenu i tym samym obronił pozycję wicelidera.

IMG_20181203_201309.jpg

Powiedzieli po meczu:

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”Jestem niesamowicie zafascynowany i dumny z tego jak zagrała dzisiaj moja drużyna. Przez praktycznie cały mecz pokazała wyjątkową postawę. Strata gola w doliczonym czasie gry była gorzka i dotkliwa, ale jeśli spojrzy się jak fetowali nas kibice to od razu podnosi na duchu. Mamy świetną drużynę. Weźmiemy to co zaprezentowaliśmy dzisiaj i jedziemy z tym do Bremy żeby to powtórzyć. Będzie tam tylko jeden zwycięzca i nazywa się Freiburg.”

Thomas Wörle, trener Bayernu: ”Pierwsza połowa była wyrównana. Po stracie gola praktycznie od razu wyrównaliśmy. W drugiej połowie mocno się broniliśmy, nie dopuszczaliśmy Freiburga do sytuacji. Gol Giny był szczęśliwy, ale zwycięstwo jest dalekie od niezasłużonego. Moja drużyna pokazała wyjątkową mentalność i wierzyła do końca w zwycięstwo.”

Gina Lewandowski, Bayern: ”Od pierwszych minut mecz był emocjonujący. Freiburg miał inicjatywę w pierwszej połowie, ale później to my doszliśmy do głosu. Nie poddałyśmy się i walczyłyśmy do końca. Jesteśmy naprawdę szczęśliwe, że możemy zabrać trzy punkty z powrotem do Monachium.”

MSV Duisburg – Turbine Potsdam 1-8

Bramki: Hoppius 35′ – Huth 9′ 62′ Dieckmann 21′ Gasper 34′ Petermann 40′ 45′ Schmidt 75′ Schwalm 84′

Widzów: 278

IMG_20181203_201504.jpg

Turbine się rozpędziło i nie ma zamiaru hamować. Rewelacyjna forma w ostatnich tygodniach i szykuje się realny atak na wicemistrzostwo. 8-1 w Duisburgu było prawdziwym pokazem siły. Zwłaszcza, że przed dwoma tygodniami w Pucharze Niemiec Turbine musiało się wysilić znacznie bardziej żeby wygrać z MSV. Świetny mecz Svenji Huth – dwa gole i trzy asysty. Dla Turbine był to już jednak ostatni ”łatwy” mecz w tym roku. Teraz na tapecie Wolfsburg, Hoffenheim i Sand. Jeśli chcą faktycznie powalczyć z Bayernem to minimum 6 punktów.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Widzę Turbine niedaleko Wolfsburga i Bayernu. Należy do topowych zespołów w lidze i dzisiaj to udowodnili. Nie zagraliśmy wystarczająco agresywnie, przegrywaliśmy wszystkie pojedynki i nie potrafiliśmy znaleźć własnej gry.”

Paul Henrichs, drugi trener Turbine: ”Dziewczyny w pełni skupiły się na tym meczu. Ani przez chwilę nie myślały o czekającym je spotkaniu z Wolfsburgiem. To zaprocentowało. Od początku do końca naciskaliśmy na Duisburg i wywieraliśmy presję. Ciągle graliśmy do przodu, kombinacyjnie. Dla MSV było to za szybkie. Tyle zdobytych bramek na pewno doda pewności siebie przed środowym meczem.”

Bayer Leverkusen – 1.FFC Frankfurt 0-3

Bramki: Feiersinger 15′ Freigang 39′ Gidion 64′

Widzów: 212

IMG_20181203_201607.jpg

Mecz bez historii. Frankfurt był ogromnym faworytem i wygrał jak na faworyta przystało. Może 3-0 to nie jest jakiś specjalnie imponujący wynik, ale dominacja była wyraźna od samego początku. Podopieczne trenera Arnautisa pokazały naprawdę fajną piłkę. Było to już piąte zwycięstwo 1.FFC z rzędu. Teraz czeka jeszcze domowy mecz z Duisburgiem, a potem dwie poważne weryfikacje czyli mecze z Wolfsburgiem i Hoffenheim. Reuteler bardzo dobry mecz, a asysta przy pierwszej bramce palce lizać. Kolejny bardzo dobry występ Tanji Pawollek. Widać, że za darmo medalu Fritza Waltera nie dostała.

Powiedzieli po meczu:

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Za dużo błędów własnych. Pozwoliłyśmy Frankfurtowi na bardzo dużo. Przegrałyśmy zasłużenie. Nie potrafiłyśmy stworzyć z przodu zagrożenia.”

Nico Arnautis, trener 1.FFC: ”3-0 to zasłużone zwycięstwo z trzema wyjątkowo dobrze rozegranymi bramkami. Pokazaliśmy dzisiaj kombinacyjną grę, stwarzając tym samym sporo okazji bramkowych. Jestem dumny z drużyny, że wygrała piaty mecz z rzędu. Ale pomimo wyniku było kilka błędów, które musimy przeanalizować przed środowym meczem z Duisburgiem.”

VFL Wolfsburg – 1899 Hoffenheim 3-1

Bramki: Harder 30′ 43′ Pajor 45′ – Harsch 38′

Widzów: 1334

IMG_20181203_201341.jpg

W Wolfsburgu bez zmian. Ciągle wygrywa, Ewa Pajor ciągle strzela. Almuth Schult znowu z czystym kontem. Wróć! Tym razem rywalkom udało się zdobyć bramkę honorową. Niesamowite – 16 mecz w tym sezonie, a to dopiero drugi stracony gol. Strzelanie w niedzielnym meczu rozpoczęła Pernille Harder. Cudowny gol. Aczkolwiek z wydatną pomocą zawodniczki Hoffenheim, od głowy której odbiła się piłka. Wyrównanie przyszło dość nieoczekiwanie – po rzucie rożnym i biernej postawie obrończyń. To tylko podjudziło gospodynie. Zwiększyły tempo i pressing. Po błędzie bramkarki Harder wyprowadziła VFL na prowadzenie, a chwilę przed przerwą na 3-1 podwyższyła Ewa Pajor po genialnej asyście Alex Popp. Druga polowa już pod absolutne dyktando Wilczyc, ale ta skuteczność… Hoffenheim wybijało piłkę z linii, Jakabfi tragicznie przestrzeliła w sytuacji sam na sam, a na koniec Popp zmarnowała karnego. Za lekko i zbyt nonszalancko i Friederike Abt dobrze wyczula.

Powiedzieli po meczu:

Stephen Lerch, trener VFL: ”Z pierwszych 20 minut nie jestem zadowolony. Było sporo niechlujnych błędów i niedokładności. Z biegiem czasu w końcu zyskiwaliśmy przewagę i przestrzeń. W obydwu połowach broniliśmy dość zdecydowanie. 30 punktów po 10 kolejkach? To mnie bardzo cieszy, ale dzisiejsze zwycięstwo było ciężko wywalczone.”

Alexandra Popp, VFL: ”Źle weszłyśmy w mecz. Hoffenheim bronił kompaktowo i było bardzo wąsko. Od bramki na 2-1 mecz toczył się już pod nasze dyktando. Owszem, nie grałyśmy na pełnym gazie jak ostatnio w Sand, ale to po prostu ludzkie. Nie zawsze można grac na 100% Ostatecznie liczą się tylko trzy punkty.”

Na zapleczu Bundesligi dzieje się, oj dzieje. Liderem po wyjazdowym zwycięstwie z outsiderem ligi SGS Essen II zostało 1.FC Saarbrücken. Przypomnę tylko, że w tym klubie pierwsze skrzypce gra nasza reprezentantka Julia Matuschewski, która zresztą dorzuciła dzisiaj dwie bramki. W sumie ma ich na koncie już 10. Jeszcze dwie i wyrówna swój najlepszy wynik z sezonu 15/16 jeszcze z czasów gry w rezerwach 1.FFC Frankfurt. Saarbrücken idzie na awans i nie ma co już tonować nastrojów. Przewaga nad Hessen Wetzlar wynosi już 7 punktów (przypominam, że rezerwy nie mogą awansować). Na przeciwległym biegunie znalazł się Cloppenburg, gdzie gra Agnieszka Winczo. Przegrał trzeci mecz z rzędu, tym razem ze spadkowiczem z Jeny i znalazł się o krok od strefy spadkowej. W następnej kolejce prawdziwy hit Saarbrücken kontra Köln czyli starcie dwóch głównych faworytów do awansu.

Maciej Iwanow

200 x Christian Streich

image6.jpg

W dzisiejszym dniu wyjątkowa postać nie tylko we Fryburgu, ale i całej Bundeslidze ma swój jubileusz. Christian Streich, trener SC Freiburg poprowadził z ławki swój zespół po raz 200 w 1. Bundeslidze. Osoba bardzo nietuzinkowa, którą każdy kibic piłki niemieckiej zna w mniejszym lub większym stopniu. We Fryburgu jest wymieniany już jednym tchem z takimi legendarnymi postaciami jak  Śp. Achim Stocker czy Volker Finke.

unnamed (1).jpg

Spotkałem się z opiniami, że to trochę wariat i furiat. Patrząc na jego reakcje w trakcie spotkań można odnieść takie mylne wrażenie. Christian Streich jest człowiekiem emocjonalnym, ekspresyjnym, empatycznym. Nie przejmuje się aż tak bardzo swoim wizerunkiem w mediach, żeby pilnować swoje emocje w każdym calu.

Już w trakcie pisania tego tekstu poprosiłem kilka osób o wyrażenie swojej opinii na temat tego człowieka. Na początek Michał Trela, świetny dziennikarz od piłki krakowskiej i niemieckiej:

„Nie wiem, czy Christian Streich jest najlepszym trenerem w Bundeslidze, choć na pewno jest dobrym, ale wiem, że jest jedną z jej aktualnie największych postaci. Jego popularność wykracza daleko poza futbol. Jako że chętnie i odważnie wypowiada się na tematy społeczne, często wygłaszając niepopularne opinie, nagrania z jego konferencji prasowych są szeroko komentowane przez różne media. Jego charakterystyczny badeński, trudny do zrozumienia nawet dla samych Niemców akcent, także dodaje mu kolorytu. Jest uosobieniem SC Freiburg, czyli klubu, który ma nie tylko grać i zdobywać punkty, ale też uczyć, wychowywać. Do Streicha najlepiej pasuje nie określenie „trener” czy „coach”, ale szkoleniowiec. W tym słowie zawiera się także szkolenie. Edukacja. Streich stara się nie tylko poprawiać umiejętności piłkarskie swoich zawodników, ale też poszerzać ich horyzonty jako ludzi. Z pierwszą drużyną klubu z Fryburga pracuje sześć lat. Niby najdłużej spośród wszystkich bundesligowych trenerów, ale i tak wydaje się to krótko. Wszak trudno sobie teraz wyobrazić, że trenerem SC Freiburg mógł kiedyś być kto inny niż Streich. Fundamenty bundesligowe tego klubu zbudował słynny Volker Finke, ale Streich już wyrósł na drugi trenerski symbol w historii tego klubu.”

To tak naprawdę streszczenie mojego artykułu ☺️ Pozwolę sobie jednakże trochę rozwinąć tę myśl.

unnamed (5).jpg

Ottmar Hitzfeld: „Christian Streich jest ojcem dla wszystkich piłkarzy. Dla mnie jest jasne, że powinien co roku być trenerem roku”

unnamed (6).jpg

Chociaż trenerem roku nigdy nie został, to w 2017 roku kicker wybrał go człowiekiem roku w piłce nożnej. Rok później uzyskał kolejną nagrodę. Tym razem nie związaną z piłką. Otrzymał tytuł Przyjaciela Książki roku 2018. Sympatyczne, ale biorąc pod uwagę jego aktywność społeczną, kulturalną, polityczną nie może to dziwić. Humanista „pełną gębą’’. Nie boi się wypowiedzieć o uchodźcach, nie boi się publicznie skrytykował partii AfD, często bierze udział w sympozjach, debatach i dyskusjach na uniwersytecie we Fryburgu. Ze swoimi piłkarzami rozmawia na tematy polityczne, społeczne, kulturowe i historyczne. Człowiek renesansu XXI wieku.

Michał wspomniał jeszcze o dwóch rzeczach, do których chciałbym się odnieść. Pierwsza to dialekt. Pewnego razu jeden z dziennikarzy zapytał go o to:

– Dlaczego podczas konferencji mówi Pan w Badisch, a nie w Hochdeutsch?

– Ponieważ gdybym miał mówić w Hochdeutsch, za dużo musiałbym myśleć nad wypowiedzią i wielu swoich myśli nie zdołałbym wypowiedzieć.

Osobiście uwielbiam jego akcent i wymowę. Naprawdę bardzo lubię słuchać jego wypowiedzi podczas konferencji prasowych czy wywiadów. Czasem są filmy na YT, które zawierają tekst tłumaczony na niemiecki – polecam szczerze.

Drugi temat to funkcje wychowawcze. Christian jest nie tylko trenerem, ale i wychowawcą. Ze swoimi byłymi zawodnikami ma bardzo silne więzi, zawsze z nimi rozmawia przed i po spotkaniu. Utrzymuje kontakty telefoniczne. Niedawno ukazał się wywiad z Grilitschem – piłkarzem, który był bardzo blisko transferu do SCF, w którym przyznał, że w trakcie rozmów odbywał długie rozmowy telefoniczne z trenerem, a gdy przyjął ofertę Augsburga, Streich przyjął to ze zrozumieniem i w dalszym ciągu utrzymują kontakt. Nie wierzycie? To przeczytajcie co na temat Streicha napisał mi Rafał Gikiewicz:

„Człowiek o wielu zainteresowaniach i na pewno mega pogodny. Wymagający ale potrafiący też się śmiać i żartować. Maniak na punkcie taktyki. Trener którego nie można nie lubić i nie szanować. Mimo tego że nie grałem to mam z nim do dziś kontakt i teraz będąc we wtorek we Freiburgu powitał mnie słowami ‘’witam znakomitego strzelca’’ i wypytywał o Berlin, rodzinę i mówił co można robić w wolnym czasie w stolicy.”

Bartłomiej Gregorczyk Christiana Streicha widzi tak:

„Bardzo cieszy mnie, że wśród ogromnych pieniędzy i wszechobecnej komercjalizacji futbolu są jeszcze takie miejsca jak Freiburg. Trener Christian Streich idealnie pasuje do koncepcji klubu, który ma za zadanie promowanie młodych (w szczególności niemieckich) piłkarzy. Szkoleniowiec ten pracuje we Fryburgu już od ponad 20 lat. W tym klubie przeszedł wszystkie szczeble szkolenia, aż w końcu zimą 2012 roku został pierwszym trenerem. Mimo spadku w sezonie 14/15 postanowiono zostawić na ławce trenerskiej Streicha, co się opłaciło (klub awansował rok później do Bundesligi). Poza ogromnym doświadczeniem oraz umiejętnościami zarządzania drużyną, Streich nie bał się także wypowiadać na tematy polityczne.

»Prawdopodobnie 80 do 90 procent ludzi, jedno, dwa albo trzy pokolenia temu, było uchodźcami bądź migrantami, którzy z różnych okolic dotarli tam, gdzie są. Ich przodków zmusiły do tego wojny, bezrobocie czy inne zagrożenia. To ważne, by ludzie sobie uświadomili, że wszyscy byliśmy kiedyś uchodźcami. Gdyby przed trzydziestoma laty, nie pozwolono mi pracować i zamknięto by mnie w ośrodku z wieloma innymi ludźmi, nie wiem, co bym zrobił, ale na sto procent wzrosłaby moja agresja i doszłoby do starć z innymi ludźmi. Byłbym upokorzony, że nie mógłbym zapewnić swoim dzieciom nawet głupiej hulajnogi«. (We wrześniu 2015 roku przez Europę szła do Niemiec fala uchodźców z Bliskiego Wschodu).

Dzięki pracy ze Streichem na wyższy poziom wskoczyli m.in. Matthias Ginter (Borussia Moenchengladbach), Daniel Caligiuri (Schalke 04), Calgar Soyuncu (Leicester City), Maximilian Philipp i Roman Buerki (Borussia Dortmund) i jeszcze kilku innych piłkarzy, którzy z powodzeniem radzą sobie w Bundeslidze. Jego zasługi dla Freiburga są olbrzymie i w pewnością należy mu się ogromny szacunek za pracę związaną z tym klubem. Jego kontrakt kończy się latem 2020 roku, jednak wydaje się, że współpraca może być kontynuowana jeszcze dłużej. Nagrodą dla szkoleniowca może okazać się prowadzenie drużyny na nowym stadionie, który w 2020 roku ma zostać ukończony.”

Odnośnie pieniędzy i ich postrzegania wypowiedział się trener przy okazji transferu Neymara do PSG. Powiedział mniej więcej, że sumy w piłce są irracjonalne i niezrozumiałe dla zwykłych ludzi. Że to idzie w złym kierunku.

unnamed (9).jpg
„Ludzie z Manchesteru czy Paryża nie robią nic konstruktywnego dla futbolu lecz tylko dla pieniędzy i interesu – co jest także ważne. Ale nie dla PIŁKI.’’

Oddaję głos teraz Marcinowi Borzęckiemu:

„Christian Streich to strasznie specyficzny gość. Generalnie to ciekawe, że jest dopiero na starcie kariery trenerskiej, a na tle szkoleniowców typu Domenico Tedesco czy Julian Nagelsmann wygląda jak stary wyga. Uwielbiam jego emocjonalne podejście do meczów, mało który trener w Bundeslidze aż tak bardzo żyje meczami. Czasem przekracza granice dobrego smaku, gdy szarpie się z sędziami albo gdy muszą go powstrzymać piłkarze, ale ma to swój urok. Znakomicie komponuje się z tym nieco swojskim klimatem Freiburga, cenię go za to, że z przeciętnego potencjału klubu regularnie wyciska maksimum i chyba trudno byłoby mi w tej chwili wyobrazić sobie ten klub bez posługującego się niezrozumiałą dla wielu gwarą.”

Znów pojawia się ekspresyjność Streicha. Znalazłem ciekawy mem, pokazujący ile dla niego znaczy wygrana po trudnym i ciężkim spotkaniu:

unnamed (10).jpg

Szymon Piórek i jego słowa o tym fenomenalnym człowieku:

„Niedoceniany, ale i nieoceniony. Niedoceniany, bo robiąc wynik ponad stan, nikt się jeszcze nie skusił by wyciągnąć go z Fryburga. Może dlatego, że w większych miastach musiałby pokonywać dłuższą trasę rowerem na trening i nie wyróżniałby się tak mocno jak w Badenii-Wirtemberdze. Nieoceniony, ponieważ z klubem jako trener związany od 23 lat. Na początku jako szkoleniowiec juniorów, potem drużyny do lat 19, potem asystent, a od 2012 roku pierwszy trener. Znalazł pomysł nie tylko na siebie, ale i swoje drużyny. Germanista z wykształcenia przekłada przywiązanie do kraju na boisko. 11 Niemców w pierwszym składzie Freiburga to norma. O takiej jedenastce Bayernu po nocach, pewnie tylko marzy Uli Hoeness. Pracoholik, choleryk, który twardo stawia na swoim. Streich to przecież w dosłownym tłumaczeniu uderzenie. Uderza w rząd, politykę kraju, emigrantów. Jednak ze Streichem kojarzę obrazek z 2017 roku. W przedostatnim meczu sezonu Freiburg remisuje 1:1 z Ingolstadt spuszczając tym samym Schanzer do 2. Bundesligi. Streich na konferencji prasowej nie mógł powstrzymać się od łez. Przecież dwa lata wcześniej sam doznał tego uczucia. Jest przywiązany z klubem tak mocno, że nie zdziwię się, że pozostanie na ławce przez kolejne sześć i więcej lat.’’

Ciekawostką niech będzie wypowiedź Streicha już po fakcie gdy SC Freiburg wyszedł na spotkanie składając się z samych Niemców :

unnamed (11).jpg

„Wprawdzie mam niemiecki paszport, ale nie czuję się Niemcem. Jestem człowiekiem, który posiada paszport bo się tu urodził”.

W ten sam deseń uderza z inną wypowiedzią, którą pojawia się na fladze podczas meczów SCF.

„To kim jesteś nie wynika skąd pochodzisz, ale jaki jesteś”

Anegdot czy opowieści o Christianie Streichu jest tyle, że mógłbym książkę napisać. Fascynujący człowiek, wielu zainteresowań. Co jednak najważniejsze mądry i twardo stąpający po ziemi. W pewien sposób myśliciel, filozof, nauczyciel. Na zakończenie wypowiedź mojego kolegi z Niemiec, który jest aktywnym członkiem klubu:

‘’W Christianie Streichu mamy we Fryburgu idealnego trenera. Jest ludzki, ma duszę na ramieniu. Potrafi być dla piłkarzy jak ojciec. Generalnie Streich jest w Niemczech postrzegany pozytywnie. Kocha piłkę i drużynę . Jego konferencje są bardzo interesujące i często wypowiada się na trudne tematy, obojętnie czy to piłka czy polityka. Jego wrażliwość i emocjonalność są powszechnie znane i jest za to ceniony. Streich to Streich. I jestem dumny, że jest naszym trenerem. Bez niego nie byłoby takich wyników jakie są.”

W podobnym tonie wypowiada się moja koleżanka Lesita, dla której SC Freiburg to #MehrAlsFussball.

unnamed (14).jpg

 

Na zakończenie chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Jak napisałem we wstępie, poprosiłem kilka osób, aby opisały mi jak postrzegają Christiana Streicha, naszego Jubilata. Wszystkie wypowiedzi są w pewien sposób zbliżone, wątki się powtarzają i zapętlają. Do dwóch myśli chciałbym wrócić. Szymon Piórek wspomniał o pewnej konferencji, na której Christian się popłakał. On wbił ostatniego gwoździa do trumny Ingolstadt, czuł się z tym źle, ale taka jest piłka. Sam przeżywał gorycz porażki, spadku. Lecz we Fryburgu nikt nigdy nie pomyślał, aby zwolnić trenera. Czy Finke, czy Streich po spadku zachowali swoje posady co zaowocowało szybkimi awansami.

O drugim wątku wspomniał Michał Trela. Christian Streich jest najdłużej pracującym trenerem w Bundeslidze. A to zaledwie kilka lat. Zaledwie bo Finke pracował 16 lat w tym klubie jako trener. Była era Finke, jest era Streicha. W 2018 roku były medialne przymiarki pod Streicha ze strony Leverkusen. Nawet Bild o tym pisał. W związku z tym reporterzy Sky udali się do Fryburga z kamerą. Na korytarzu zaczepili trenera i dialog wyglądał następująco :

– Czy czuje się Pan wyróżniony, doceniony skoro taki klub jak Werkself chce Pana zatrudnić jako trenera?

– Kto?

– Bayer Leverkusen

– Miło słyszeć o ich zainteresowaniu, ale nie zajmuję się medialnymi plotkami, a ja nie otrzymałem żadnej oferty.

To wszystko oczywiście z szarmancką postawą, uśmiechem i dobrym humorem.

 

Jak napisała Lesita CS=SC. To najlepsze podsumowanie jego osoby. Trudno sobie komukolwiek wyobrazić inną osobę na tym stanowisku. Pierwsze dwa spotkania bieżącego sezonu poprowadził jego asystent Vossler. Mecze były dobrze rozegrane, brakowało jednak „tego czegoś”, tego szczegółu aby wygrać. Piłkarze i Vossler wypowiadali się, że brakuje im ikry „Krystiana’’. On sam zmagał się z bólami nerwowymi pleców i ciężko mu było wytrzymać bez piłki, bez chłopaków, bez drużyny.

To on wraz z Finke i Stockerem w 1992 zaczęli wprowadzać w Niemczech nowość: akademię piłkarską z prawdziwego zdarzenia. Obiekty, myśl i filozofię. Dwa ostatnie słowa są dla mnie synonimem Christian Streicha i SC Freiburg.

Wojciech Janiuk

unnamed.jpg

 

”… i zostało tylko dziewięć” – podsumowanie europejskich eliminacji do MŚ we Francji

Niedawno zakończyły się europejskie eliminacje do piłkarskich Mistrzostw Świata kobiet. Prześledźmy więc grupa po grupie jak to wyglądało:

Grupa 1

1.jpg

Wyniki w tej grupie bez niespodzianki. Anglia zakończyła eliminacje bez porażki. Jedyna strata punktów to remis z Walią.

Grupa 2

2.jpg

Grupa dwóch prędkości. Na jednym biegunie Szkocja i Szwajcaria, na drugim Albania i Białoruś. Polska drużyna była zawieszona w środku. Choć potrafiliśmy nawiązać walkę w pojedynczych spotkaniach to w przekroju eliminacji zabrakło nam jakości.

Przed ostatnimi spotkaniami sytuacja wydawała się klarowna: po 6 kolejkach Szwajcarki prowadziły z kompletem spotkań, Szkotki miały jedną porażkę (z Helwetkami).

W siódmej kolejce odbył się mecz Szkocja – Szwajcaria, a remis zapewniał gościom awans. Jakim wynikiem się zakończył?

3.jpg

Pierwsza szansa została zaprzepaszczona, ale pomimo równej ilości punktów Szwajcarki wciąż były na pierwszym miejscu w grupie i „wystarczyło” wygrać z Polską lub osiągnąć identyczną zdobycz punktową do tej, jaką wywalczą Szkotki.

4.jpg

Tak się zaprzepaszcza szanse na awans.

Grupa 3

5.jpg

Po 9 spotkaniach Mistrzynie Europy prowadziły jednym punktem z Norweżkami. Decydujące spotkanie zostało rozegrane między zainteresowanymi drużynami.

6.jpg

Komentarz Jareda Burzynskiego, specjalisty od piłki skandynawskiej prowadzącego blog Szwedzka piłka

”Wielkim zwycięzcą ostatnich dni jest jednak przede wszystkim reprezentacja Norwegii. Jeszcze miesiąc temu wielu piłkarskich ekspertów w tym kraju miało już w zasadzie gotowe teksty nawołujące do dymisji selekcjonera Martina Sjögrena, ale zwycięstwo nad mistrzyniami Europy Holandii sprawiło, że trzeba było przynajmniej chwilowo odłożyć ja na półkę. Wybuch radości byłego szkoleniowca Linköping po ostatnim gwizdku był dla mnie całkowicie uzasadniony; wszak udało mu się udowodnić, że życie bez Ady Hegerberg nie tylko istnieje, ale nawet wygląda całkiem znośnie. Osobiście mam nadzieję, że snajperka Lyonu nie zechce wracać do kadry na turniej we Francji – ten sukces powinny skonsumować piłkarki, które go wywalczyły.”

Grupa 4

7

Ponownie oddam głos Jaredowi:

”Analizę występu krajów nordyckich w eliminacjach mistrzostw świata należy rozpocząć od grupy 4, w której do ostatniego dnia o pierwsze miejsce rywalizowały dwie reprezentacje z tego regionu. Ostatecznie przypadło ono w udziale Szwedkom i nie jest chyba wielką tajemnicą, że takie rozstrzygnięcie niezwykle mnie cieszy. Jeszcze bardziej niż sam wynik doceniam jednak to, że kadra Petera Gerhardssona to zespół, który zwyczajnie da się lubić. Nie jestem oczywiście w stanie przewidzieć jaki wynik osiągnie ta drużyna na francuskich boiskach, ale wiem, że piłkarska Szwecja znów doczekała się reprezentacji, którą ogląda się z przyjemnością. Po okresie „późnej Sundhage”, gdy wszyscy zaczynaliśmy się powoli dusić, jest to niewątpliwie zmiana na lepsze i być może największy pozytyw całej eliminacyjnej kampanii.”

Grupa 5

8

Przed 7 kolejką w tabeli prowadziły sensacyjnie Islandki, mając 16 punktów i o jeden wyprzedzając Niemki – faworytki grupy. W przedostatniej serii Islandia podejmowała właśnie Niemki i zwycięstwo dawało automatyczny awans na Mistrzostwa Świata. Remis zachowywał status quo, lecz wtedy Skandynawki musiałyby pokonać Czeszki na własnym terenie, gdyż Niemki miały w terminarzu jeszcze tylko Wyspy Owcze.

9.jpg

Sytuację przed meczem jak i samo spotkanie opisał swego czasu mój redakcyjny kolega Maciej Iwanow

Po raz trzeci oddam głos Jaredowi:

”Bardzo bliska sprawienia olbrzymiej niespodzianki była również Islandia, która jeszcze tydzień temu sensacyjnie prowadziła w swojej grupie eliminacyjnej, mając w perspektywie domowe mecze z Niemcami i Czechami. Żadnego z nich niestety nie udało się wygrać, w związku z czym kadra złożona z byłych, obecnych i przyszłych gwiazd Damallsvenskan na swoją szansę będzie musiała poczekać przynajmniej do MŚ 2023. Szkoda.”

Grupa 6

10.jpg

Układ w grupie bardzo przypominający ten z polskiej. Dwa zespoły odstają pozytywnie od stawki, dwa to zdecydowani outsiderzy i jedna ekipa zawieszona między oboma tandemami. Koniec końców to Włoszki wygrały grupę przed Belgijkami i ciężko powiedzieć, że to niespodzianka.

Grupa 7

11.jpg

Grupa bez historii. Hiszpanki z kompletem zwycięstw. Miejsca w grupie wg założeń sprzed eliminacji.

Drugim stopniem eliminacji była klasyfikacja drużyn z drugich miejsc w poszczególnych grupach. Cztery najlepsze miały zagrać w systemie pucharowym (mecz i rewanż) i wyłonić ostatniego uczestnika Mistrzostw Świata 2019 we Francji.

13.jpg

W półfinałach i finale pewne zwycięstwa Holandii. Szwajcaria miała sporo szczęścia z Belgią, ale w finale nie miały szans przeciwko mistrzyniom Europy. Tym samym porażka ze Szkocją, a następnie remis w Polsce długo będzie im się odbijać czkawką.

Znamy więc wszystkich dziewięciu finalistów ze strefy UEFA. Poza gospodyniami Francją są to: Angielki, Szkotki, Norweżki, Szwedki, Niemki, Włoszki, Hiszpanki i Holenderki. Same MŚ mogą się okazać przełomem dla piłki kobiecej. We Francji jest wielki boom na piłkę nożną. Nowa umowa dotyczącą praw telewizyjnych dla ligi kobiecej, transmisje w Canal Plus, studio meczowe. Marketingowe posunięcia FFF okazały się w 100% trafione. Praktycznie w kilka godzin zostały wyprzedane bilety na półfinały i finał. Frekwencyjnie będzie rewelacyjnie, ale to pokazały już eliminacje. Islandia bilety na mecz z Niemkami wyprzedała w chwilę. Komplety publiczności w Holandii. To może być moment, w którym piłka nożna kobiet pokaże moc i zajmie należne jej miejsce, uzyska akceptację i szacunek w Europie.

Wojciech Janiuk

Kämper-Show w Sinsheim – 9. kolejka Bundesligi

Dziewiąta kolejka Bundesligi za nami. Sporo bramek, kilka wyjątkowo urodziwych. Wolfsburg kontynuuje zwycięski marsz, tym razem ofiarą stało się Sand, a jednym z katów okazała się Ewa Pajor. Dla naszej reprezentantki była to już trzynasta bramka w lidze. W Sinsheim mieliśmy szalony mecz i prawdziwy pokaz Meike Kämper. Bezlitośnie z beniaminkiem rozprawił się 1.FFC Frankfurt. Zapraszam:

1.FFC Frankfurt – BMG 8-0

Bramki: Gidion 7′ Freigang 10′ 70′ Feiersinger 12′ 63′ Reuteler 20′ Pawollek 35′ 52′

Widzów: 840

IMG_20181126_212442.jpg

Frankfurt kontynuuje dobrą serię. Oczywiście obyło się tym razem bez horroru, no ale nie ma się co dziwić skoro podejmował beniaminka z Gladbach, który bije niechlubne rekordy. Raz po raz rywalki nadziewały się na kontry, lewa strona nie funkcjonowała w ogóle. Jeśli mnie pamięć nie myli to aż pięć kluczowych podań poszło właśnie z tej strony. Laura Freigang w super formie, po hattricku we Freiburgu teraz zdobyła dwie bramki. Najładniejszego gola w meczu wg mnie zdobyła Tanja Pawollek i powinna być nominowana do bramki kolejki. Zdobywczyni złotego medalu Fritza Waltera po raz pierwszy w karierze w lidze trafiła dwukrotnie do siatki. A przypominam, że to nominalna obrończyni. Przed 1.FFC teraz wyjazd do drugiego z beniaminków i kolejne trzy punkty są obowiązkowe.

Powiedzieli po meczu:

Niko Arnautis, trener 1.FFC: ”Od pierwszych sekund pokazaliśmy, że chcemy koniecznie wygrać. Graliśmy ciągle do przodu, zamknęliśmy rywala na własnej połowie. Nasze bramki były dobrze wypracowane. Cieszę się z powodu postawy dziewczyn. Podnieśliśmy wyraźnie poziom w ostatnich kilku meczach. Wyniki mnie cieszą, ale przede wszystkim wzrost morale.”

Rene Krienen, trener BMG: ”Dla mnie to deja vu. Dwa lata temu też tu przegraliśmy 0-8. Choć wtedy więcej walczyliśmy. Przynajmniej sześc bramek oddaliśmy rywalkom stanowczo za łatwo. Tylko jedna drużyna grała na tym boisku i było to 1.FFC.”

Sandro Scuderi, asystent trenera BMG: ”Dzień do zapomnienia. Nic nam dzisiaj nie wychodziło. Początek spotkania przespaliśmy i tylko się przyglądaliśmy. Byliśmy za bardzo pasywni, w żadnej fazie meczu nie mieliśmy potrzebnej agresji. Byliśmy dzisiaj w każdym elemencie gorsi więc tak wysoka porażka jest zasłużona.”

SGS Essen – SC Freiburg 2-2

Bramki: Knaak 41′ Freutel 81′ – Schöne 14′ Müller 71′

Widzów: 418

IMG_20181126_212645.jpg

Rewanż za pucharowe 0-4 udał się gospodyniom połowicznie. Z samego remisu Essen może być zadowolone, to jednak jest to trzeci z rzędu ligowy mecz bez zwycięstwa i klub zaczął osuwać się w tabeli. Do Bayernu traci już pięć punktów. Mecz zaczął się pod dyktando Freiburga. Najpierw Gwinn w sytuacji sam na sam strzeliła obok bramki, potem Minge trafiła w poprzeczkę aż w końcu Schöne wyprowadziła zespół na prowadzenie. Potem do głosu doszło Essen. Najpierw Hegering strzałem z ponad 30 metrów trafiła w słupek, później wyrównała Knaak pięknym mierzonym strzałem w górny róg bramki. W drugiej połowie znowu inicjatywę przejął Freiburg. W 72 minucie kapitalne podanie przy bramce Müller zaliczyła Sandra Starke – już drugie w tym meczu. Sandra w dobrej formie, ostatnio zdobyła dwa gole z Frankfurtem, teraz dwie asysty. Co ciekawe Starke urodziła się w Namibii i dopiero w wieku 12 lat przyjechała do Niemiec. Sama grała w kadrze Niemiec, jej brat Manfred z kolei dla Namibii. No ale wracając do meczu – 10 minut później wynik ustaliła Sarah Freutel wykorzystując błąd bramkarki Freiburga przy dośrodkowaniu.

Powiedzieli po meczu:

Daniel Kraus, trener SGS: ”Po 0-4 w Pucharze Niemiec mieliśmy kiepski tydzień. Pomimo problemów z kontuzjami pokazaliśmy się dzisiaj z dobrej strony. Zespół pokazał charakter i zasłużenie zdobył punkt.”

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”Zobaczyliśmy dzisiaj mecz, który powinien był i zakończył się remisem. Przez pierwsze 20 minut byliśmy lepsi i zasłużenie objęliśmy prowadzenie. Potem Essen przycisnęło i wyrównało. Podobna sytuacja miała miejsca w drugiej połowie. Cieszymy się z punktu i zaczynamy się już przygotowywać na mecz z Bayernem w następnym tygodniu.”

1899 Hoffenheim – MSV Duisburg 3-3

Bramki: Billa 48′ Waßmuth 64′ Bühler 90′ – Hoppius 26′ 68′ Dunst 49′

Widzów: 520

IMG_20181126_212748.jpg

Szalony mecz. Hoffenheim było faworytem i już w 17 minucie Fabienne Dongus mogła strzelić gola, ale kapitalnie interweniowała bramkarka Zebr – Meike Kämper. Chwilę później znów zablokowała dostęp do bramki. W odpowiedzi Duisburg zastosował pressing co się opłaciło bo obrończyni gospodyń pod presją popełniła błąd i Hoppius wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. W 39 minucie Nicole Billa kapitalnie obróciła się z piłką w polu karnym, ale trafiła w Kämper. W 42 minucie sędzia podyktowała dość wątpliwy rzut karny dla Hoffenheim. Do piłki podeszła kapitan zespołu Leonie Pankratz i….. górą była bramkarka MSV. Kämper-Show! Trener Hoffenheim w przerwie powiedział kilka mocnych słów i jego zespół wziął sobie to do serca. Już w 48 minucie wyrównała Billa pięknym strzałem obok zdezorientowanej Kämper. Nie minęła jednak minuta, a Duisburg po świetnej kontrze znów prowadził. Gospodynie ruszyły do zmasowanego ataku, ale raz za razem interweniowała Kämper. W końcu wyrównała w 64 minucie Tabea Waßmuth z najbliższej odległości. Historia lubi się powtarzać więc kilka minut później po raz trzeci piłkarki MSV wyszły na prowadzenie, tym razem po strzale szczupakiem Dorthe Hoppius. I po raz kolejny Hoffenheim przystąpiło do ataku. W ciągu 5 minut dwukrotnie trafiło w słupek a raz w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry wyrównała w końcu Lana Bühler. Zawiodły i to mocno w tej sytuacji obrończynie Duisburga. Punkt wywalczony w Sinsheim jest cenny, bardzo cenny, patrząc po przebiegu spotkania może i zasłużony remis. Ale bardzo mi szkoda Meike Kämper. Kolejny fenomenalny występ w tym sezonie.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Trzy punkty byłyby oczywiście wyjątkowe, ale z przebiegu meczu mogę powiedzieć że i z punktu jesteśmy zadowoleni. Dorobiłem się podczas tego spotkania paru nowych siwych włosów.”

SC Sand – VFL Wolfsburg 0-9

Bramki: Minde 19′ 23′ Harder 31′ Popp 54′ 65′ Pajor 70′ Jakabfi 79′ 82′ Hansen 87′

Widzów: 1025

IMG_20181126_212806.jpg

Do bramki po krótkiej przerwie spowodowanej urazem wróciła Almuth Schult. Ale nie miała zbyt wymagającego zadania. Sand do tej pory jeszcze nie straciło bramki u siebie. No cóż, pierwsze razy bywają bolesne. W pierwszej połowie szalała Carolina Hansen. Asysta przy bramce Harder i dwa kluczowe dośrodkowania przy bramkach Minde. Na koniec bramka z karnego. Nasza reprezentantka z golem i asystą przy pierwszej bramce Popp. Boisko było fatalne, o mało co kontuzji nie doznała Alexandra Popp. Pernille Harder tez raz dość groźnie się potknęła, a trener Lerch tylko wstrzymał oddech. Bramkarka gospodarzy Carina Schlüter ma za sobą paskudny dzień, przynajmniej sześć bramek poszło na jej konto. Wybitnie fatalny występ.

Powiedzieli po meczu:

Dieter Wendling, menedżer Sand: ”Zamiast czarnego piątku mieliśmy czarną niedzielę. Właściwie zaczęliśmy całkiem ok, ale potem dostaliśmy szybkie dwie bramki i po zawodach. Może byliśmy zbyt odważni, zbyt otwarci. Ale też z drugiej strony Wolfsburg jest znakomity. Z biegiem czasu byliśmy już coraz gorsi. Także wysoka porażka jest uzasadniona, choć może troszkę za wysoka.”

Stephan Lerch, trener VFL: ”Pojechaliśmy tam ze sporym respektem, bo wiedzieliśmy że Sand jest niewygodną drużyną. Zaczęliśmy spokojnie, ale szybko zbudowaliśmy bezpieczną przewagę i do końca meczu kontrolowaliśmy już mecz. Powiem jedno – tak wysoka wygrana w Sand nie robi się ot tak. Potrzeba naprawdę silnej drużyny i świetnego występu.

Kristina Minde, VFL: ”Nie spodziewałam się, że wygramy tak wysoko. Sand jeszcze nigdy wcześniej nie straciło tylu bramek. Mistrzostwo jesieni jest fajne, ale nic nam nie daje. Jesteśmy naprawdę silne, ale jasne jest dla nas, że musimy jeszcze ciężej pracować. Ale jesteśmy skoncentrowane na celu.”

Bayern Monachium – Werder Brema 4-1

Bramki: Däbritz 6′ Islacker 55′ 76′ Rolfö 84′ – Volkmer 85′

Widzów: 324

IMG_20181126_212423.jpg

Mecz bez historii, od początku do końca dominacja Bayernu. Świetne zawody Fridoliny Rolfö, która zanotowała dwie asysty i dołożyła do tego bramkę. Wynik otworzył nie kto inny jak Sara Däbritz. No cóż, miano najlepszej zawodniczki zobowiązuje. Bayern miał ogromną liczbę okazji, ale jak zwykle szwankowała skuteczność. Werder był momentami bezradny przy szybkich kontrach gospodyń. Zinsberger w bramce nie miała nic do roboty aż do 85 minuty. Zawahała się wychodząc do dośrodkowania i pozostała na piątym metrze, co skwapliwie wykorzystała Volkmer przelobowując ją strzałem głową. Za tydzień bardzo ważny mecz dla Bayernu, we Freiburgu. Wörle musi popracować z dziewczynami nad skutecznością.

Powiedzieli po meczu:

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Niestety straciłyśmy szybko gola co ustawiło mecz. Do przerwy trzymałyśmy się bardzo dobrze w defensywie. Z przodu nie grałyśmy tak jak to sobie zaplanowałyśmy. Za dużo pustych przelotów i błędów. W drugiej połowie Bayern podkręcił tempo i z zimną krwią wykorzystywał nasze błędy. To jest jakość, z jaką musimy się pogodzić. Podobnie jak przed tygodniem rywalki wygrały zasłużenie nie pozostawiając nam zbyt dużo możliwości. Pozytywem jest bramka honorowa.

Turbine Potsdam – Bayer Leverkusen 3-0

Bramki: Petermann 17′ Sieger s 45′ Prasnikar 53′

Widzów: 1226

IMG_20181126_212836.jpg

Turbine zagrało mądrze i konsekwentnie. Bayer w miarę dobrze się bronił i próbował ustawić wysoki pressing, co jednak rzadko zdawało egzamin. Ambicji jednak nie można beniaminkowi odmówić. Gdyby nie pechowa interwencja bramkarki Bayeru Laury Sieger po centrostrzale Anny Gasper mogło potoczyć się inaczej. Zwłaszcza, że zaraz po przerwie Bayer przycisnął i nawet strzelił bramkę, choć sędzia dopatrzyła się spalonego. Trzeci gol dla gospodyń z cyklu ”wow!”. Po dośrodkowaniu Gasper i zgraniu Dieckmann pięknym lobem piłkę umieściła w siatce Lara Prasnikar. Kolejna nominacja do bramki kolejki w kieszeni. Na koniec po rzucie wolnym Werkself trafiło w poprzeczkę. Turbine na trzecim miejscu w tabeli, punkt za Bayernem i dobre perspektywy na włączenie się do walki o LM.

Powiedzieli po meczu:

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Leverkusen dobrze się broniło, grało z pasją i próbowało wywrzeć na nas nacisk. Brakowało nam trochę agresji w grze. Ale porozmawialiśmy odpowiednio w przerwie i w drugiej odsłonie wyglądało to już znacznie lepiej.”

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Szkoda tej porażki, bo grałyśmy z prawdziwą pasją. Mogłyśmy zdobyć jednego, czy dwa gola więcej. Gdyby tak się stało Turbine byłoby pod presją. Zespół wypełnił plan i trzymał się go.”

W drugiej lidze w bardzo ważnym meczu 1.FC Saarbrücken pokonało rezerwy Wolfsburga 2-0 po dwóch golach naszej reprezentantki Julii Matuschewskiej. Pozwoliło to skrócić dystans do drugiej drużyny Hoffenheim do jednego punktu. Druga nasza etatowa snajperka czyli Agnieszka Winczo również zanotowała trafienie, choć była to jedynie bramka honorowa w przegranym spotkaniu 1.FC Köln aż 1-4.

IMG_20181126_213333.jpg

Maciej Iwanow

Bez niespodzianek w 1/8 finału Pucharu Niemiec

1/8 finału Pucharu Niemiec kobiet przebiegła spokojnie i bez niespodzianek.

46456391_2030687313658786_8537514490382516224_n.jpg

csm_181118-jubel-frauen_a13f90f65e.jpg

FC Forstern – VFL Wolfsburg 0-9

Bramki: Jakabfi 14′ 39′ 58′ Wedemeyer 25′ Blässe 27′ Hansen 41′ 64′ Harder 56′ Stolze 84′

Widzów: 2000

Aż dwa tysiące widzów zasiadło na trybunach stadionu w Forstern. Trener Stephen Lerch dokonał naturalnie kilku zmian w składzie i tak na przykład w podstawowej jedenastce na boisko wyszła Caroline Hansen. Ewa Pajor cały mecz przesiedziała na ławce. Dla Polki to żadna nowość – w tym sezonie nie zagrała jeszcze ani minuty w Pucharze Niemiec. Mecz jak mecz, typowy sparing i święto dla miejscowych kibiców. Wiem z własnego doświadczenia, że obserwowanie na żywo tak klasowej drużyny jak Wolfsburg to ogromna przyjemność. Dodatkowo po meczu piłkarki mistrza Niemiec cierpliwie rozdawały setki autografów, a także pozowały do zdjęć. Klasa. Swoją pierwszą bramkę w barwach Wolfsburga zdobyła obrończyni Maria Wedemeyer, a jest w klubie od ponad siedmiu lat.

IMG_20181119_193709.jpg

Bayern Monachium – Werder Brema 3-0

Bramki: Roord 2′ Lohmann 70′ Beerensteyn 84′

Widzów: 523

Miało być łatwo i było, chociaż Bayern tradycyjnie raził skutecznością po oczach. Spokojnie mógł wygrać z 5,6-0. Jak zwykle najlepszą piłkarką wicemistrza Niemiec była Sara Däbritz. Już w drugiej minucie po jej dośrodkowaniu i zgraniu głową Liny Magull bramkę zdobyła Jill Roord. Można wystawiać Holenderkę w pierwszym składzie Herr Wörle? Można? Na kolejnego gola trzeba było czekać aż do 70 minuty kiedy po kolejnym dośrodkowaniu Däbritz na dwubramkowe prowadzenie gospodynie wyprowadziła Sydney Lohmann. W międzyczasie Däbritz miała dwie doskonałe okazje, gdzie zabrakło naprawdę niewiele. Wynik ustaliła Linneth Beerensteyn. Bayern może w spokoju szykować się na niezmiernie ciężki wyjazd do Freiberga za dwa tygodnie.

Arminia Bielefeld – Bayer Leverkusen 1-2

Bramki: Grünheid 90′ – Gier 12′ Mayr 60′

Widzów: 475

Herforder SV – BMG 0-3

Bramki: Wahlen 44′ van Heeswyk 66′ Sabbah 85′

Widzów: 173

IMG_20181119_194922.jpg

MSV Duisburg – Turbine Potsdam 1-3

Bramki: Radtke 90′ – Rauch 2′ Gasper 36′ Elsig 55′

Widzów: 466

1.FC Saarbrücken – 1.FFC Frankfurt 2-3

Bramki: de Backer 62′ Ofiara 76′ – Feiersinger 22′ Pawollek 32′ Gidion 65′

Widzów: 350

Wygrał duet beniaminków, choć zadanie Bayer i Borussia mieli na tyle ułatwione, że mierzyli się z trzecioligowcami. Mecz bez historii także w Duisburgu, gdzie miejscowy MSV przegrał gładko z Turbine Potsdam. Więcej emocji mieliśmy w Saabrücken, dokąd przyjechał słynny 1.FFC Frankfurt. Dla Julii Matuschewskiej, piłkarki gospodyń był to mecz szczególny. To przecież wychowanka 1.FFC, a do Saarbrücken przeszła przed sezonem. Na nic się jednak nie zdała jej dobra ligowa forma. Pierwszoligowiec wygrał choć z problemami. Już po pół godzinie prowadził 2-0. Gdy w 62 minucie de Backer strzeliła bramkę kontaktową to w odpowiedzi niecałe 180 sekund później stadion uciszyła Gidion. Gospodynie stać było jeszcze na jeden zryw i kolejnego gola, ale to było na tyle.

IMG_20181119_193922 (1).jpg

1.FC Sand – TSG Hoffenheim 1-2 po dogrywce

Bramki: Vojtekova 20′ – Billa 77′ 98′

Widzów: 521

Jedyną dogrywkę w 1/8 finału mieliśmy w Sand. Trzy bramki, trzy poważne błędy bramkarek. Pierwszą bramkę zdobyła Jana Vojtekova z Sand po rzucie wolnym coś a la Seaman w meczu z Brazylią. Hoffenheim wyrównało po błędzie Schlüter, która miała już praktycznie piłkę w rękach, ale ją wypuściła i dała się przedryblować Nicole Billi. Austriaczka zaliczyła w meczu Doppelpack. W dogrywce dośrodkowywała piłkę, ta odbiła się jeszcze od jednej z obrończyń i wpadła przy krótkim słupku. Ok, pechowo się złożyło, ale winę za tego gola ponosi w 100% Schlüter. A Nicole Billa jest w sztosie, to trzeci kolejny mecz ze zdobyczą strzelecką i drugi z rzędu w Pucharze Niemiec z Doppelpackiem. Już notuje najlepszy sezon od 15/16.

46436809_1096901257163359_3306282252710707200_o.jpg

SGS Essen – SC Freiburg 0-4

Bramki: Bühl 19′ Ostermeier 54s’ Starke 63′ 84′

Widzow: 853

W Essen miał być hit i niezwykle zacięte spotkanie pomiędzy miejscowym SGS a Freiburgiem. No i się wszyscy zawiedliśmy. Spodziewałem się po SGS znacznie, znacznie więcej zwłaszcza że w bramce rywalek stanęła Lena Nüding zamiast fenomenalnej Merle Frohms. Do tego Giulia Gwinn i Rebecca Knaak zostały na ławce. Ta druga pojawiła się na boisku na ostatnie 20 minut kiedy wynik był już praktycznie rozstrzygnięty. Essen wprawdzie zaczęło dość intensywnie, ale już w 19 minucie Klara Bühl otworzyła wynik. Gospodynie znowu wzięły się do roboty i kilkakrotnie były bliskie zdobycia gola, ale skuteczność była fatalna. Druga bramka padła po samobójczym rykoszecie Ostermeier po strzale Bühl. Od tej pory Freiburg zagrał bardzo odpowiedzialnie w defensywie całkowicie kontrolując sytuacje. Kolejne bramki były już efektem desperacji SGS i błędów. W drużynie gospodyń bardzo widać brak kontuzjowanej Dallmann. Okazja do rewanżu już w sobotę w lidze.

Maciej Iwanow

Mistrzostwa świata kobiet u17 – druga seria spotkań fazy grupowej

Jesteśmy już po drugiej serii spotkań fazy grupowej. Pewne awansu do 1/4 finału są reprezentacje Ghany, Nowej Zelandii i Kanady.

IMG_20181118_212412

W grupie A awans zapewniły sobie Ghana i Nowa Zelandia. Afrykanki pokonały 3-1 Finlandię, a mecz stał pod znakiem katastrofalnych błędów. Najpierw skiksowała obrończyni Suomi, potem defensywa Finek pozostawiła totalnie bez krycia Mukaramę, a na koniec swoje do pieca dołożyła bramkarka Koivunen wrzucając sobie piłkę za kolnierz. W międzyczasie błąd popełniła golkiperka Ghany wypuszczając piłkę po strzale z dystansu, którą dobiła Kantanen. Antyreklama piłki. Finlandia przed mistrzostwami była stawiana w gronie kandydatów do awansu – no cóż, życie zweryfikowało.

W drugim meczu Nowa Zelandia pokonała 2-1 gospodynie mistrzostw pieczętując tym samym awans. Aczkolwiek ćwierćfinał będzie dla reprezentacji kiwi stacją końcową.

IMG_20181118_212425

W grupie B o krok od odpadnięcia są Brazylijki. Po porażce 0-1 z Meksykiem muszą w miarę wysoko wygrać z RPA i modlić się, żeby w drugim spotkaniu nie padł remis.

IMG_20181118_212439

W grupie C najciekawsza sytuacja po dwóch seriach spotkań. Każda z czterech drużyn ma szanse na awans. Najprościej streścić to kilkoma słowami: kto wygra w środę ten awansuje. Niemki na własne życzenie skomplikowały sobie życie. Po zaskakującym zwycięstwie 4-1 nad obrończyniami tytułu teraz przegrały 0-1 z Kamerunkami. I była to porażka wyjątkowo zasłużona. Podopieczne Ulriki Ballweg nie radziły sobie z kontrami, a bramka dla Kamerunek padła po wyjątkowym partactwie. Z przodu praktycznie zero zagrożenia, no ale jak zostawiasz na ławce Corley i Fuso to się nie dziw, że przegrywasz z Kamerunem. Koreanki odbiły sobie porażkę z Niemkami i 3-0 wygrały z Amerykankami. Wg mnie awansuje Korea Północna – kultura gry przewyższa Kamerun, a porażka z Niemkami to był tylko wypadek przy pracy. Spotkanie Niemek z USA to już loteria. Transmisja w środę na Eurosporcie.

IMG_20181118_212451

W grupie D Kanada już pewna awansu, ale żeby utrzymać pierwsze miejsce w tabeli nie może przegrać z Hiszpanią. Na to liczy Kolumbia, którą ratuje jedynie wysokie zwycięstwo nad Koreankami i jednoczesna wysoka porażka Hiszpanek. Mission impossible.

Decydujące mecze we wtorek i środę. Mecze o 18 i 21.

MI

Nathan – dorastający z Wilkami

nathan1.jpg

Marcel Zylla z Bayernu Monachium, Nicola Zalewski z Romy, Ashley Akpan z Chelsea Londyn czy Kacper Smorgol z RB Lipsk – to już norma, że w każdej kategorii wiekowej są i będą sprawdzani zawodnicy, których powołanie do reprezentacji naszego kraju jest efektem pracy skautów Polskiego Związku Piłki Nożnej. Do tego grona należy również, uchodzący za jeden z największych talentów akademii Vfl Wolfsburg, Nathan Rafael Wahlig.

Rodzice piłkarza do Niemiec przyjechali na początku XXI wieku z województwa lubuskiego i zamieszkali w 24-tysięcznej, dolnosaksońskiej miejscowości Helmstedt. Właśnie tam, 28 marca 2002 roku, urodził się Nathan. Pasję do futbolu zaszczepił w nim Pan Tomasz, czyli ojciec – który był juniorem Dozametu Nowa Sól – i to on zaprowadził go na pierwszy trening w Wolfsburgu.

-W VfL przeszedł wszystkie szczeble, zaczynając od zespołu U10. Niemcy kładą nacisk na to, by adepci od samego początku uczyli się gry na kilku pozycjach, a gracz, którego domeną jest atak, nabierał nawyków defensywnych i odwrotnie, dlatego Nathan przez jakiś czas był lewym obrońcą. Jednak to zawodnik na wskroś ofensywny i uniwersalny. Nominalna „dycha”, która z powodzeniem zagra na pozycji 8, odnajdzie się też w roli skrzydłowego. Jest obunożny, ale wiodącą jest noga lewa. Notuje dużą celność podań, ma zmysł do gry kombinacyjnej i niezły drybling. Wyróżnia go przegląd pola i technika – pod tym względem to w opinii trenera ścisła czołówka drużyny do lat 17. – opowiada Tomasz Wahlig.

nathan2.jpg

Młode „Wilki” są w tym sezonie jednym z faworytów do Mistrzostwa Niemiec. W Bundeslidze U17 liderują grupie północ/północny-wschód. Nathan Wahlig – wybrany przez drużynę na wicekapitana – ma świetne statystyki. Zagrał we wszystkich 13 kolejkach, zdobył 4 gole i zaliczył 10 asyst i walnie przyczynił się do zdobycia przez jego zespół mistrzostwa jesieni. Do tego dochodzą 2 mecze w juniorskim Pucharze Niemiec, gdzie dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali, a raz otworzył drogę do bramki koledze. Polak jest odpowiedzialny za wykonywanie stałych fragmentów gry.

IMG_20181117_161329.jpg

Pan Tomasz, zapytany o tożsamość narodową i reprezentacyjną przyszłość syna, nie ukrywa, że nie jest to sprawa zero-jedynkowa. – Rozmawiamy o tym. Chciałbym, żeby grał dla Polski, ale chcę też, aby była to jego świadoma i autonomiczna decyzja. Wychowujemy go z żoną w polskiej kulturze i tradycji, ale siłą rzeczy chłonie też niemieckość. Ma podwójne obywatelstwo, jest dwujęzyczny, jest Polakiem oraz Niemcem – i tak się czuje. On doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ma dwie reprezentacyjne ścieżki do wyboru, a być może za jakiś czas będzie musiał zmierzyć się tą rozterką. Meczów w biało-czerwonej koszulce trochę już się nazbierało, były to kategorie U15, U16 i U17. Dla Niemiec nie grał, natomiast wiem, że jest monitorowany.

Na ten moment nie ma tematu kadry naszych zachodnich sąsiadów. Wychowanek Wolfsburga stawia się na każde wezwanie selekcjonerów juniorskich reprezentacji Polski, a występy z orłem na piersi są dla niego wielkim honorem . Co prawda nie znalazł się w składzie ekipy do lat 17, która niedawno wywalczyła awans do 2. rundy eliminacji Mistrzostw Europy, ale wszystko przed nim. Trener Przemysław Małecki zaprosił go na konsultację szkoleniową, połączoną ze sparingami. We wtorek padł remis 2:2 z Wartą Poznań U19, w czwartek 16-latkowie rozbili Elanę Toruń U19 8:0. Wahlig zagrał w obu spotkaniach, w drugim zaliczył asystę.

nathan3.jpg

Loocasso

Mistrzostwa Świata kobiet U17 w Urugwaju – Niemki zaczęły turniej od zwycięstwa

Ostatnia mistrzowska impreza w tym roku rozpoczęła się 13 listopada. Mistrzostwa Świata kobiet U17 rozgrywane są w tym roku w Urugwaju, a finał zaplanowany jest na 1 grudnia. Turniej transmitowany poprzez Eurosport jest dostępny również dla polskiego kibica. Przyszłe gwiazdy biegają na boiskach w Montevideo, Maldonado i Colonia del Sacramento.

u17wwc-fixtures.jpg

Jest to dopiero szósta edycja mistrzostw świata w tej kategorii wiekowej wśród pań. Wszystko rozpoczęło się w 2008 roku. Układ sił w tej kategorii wiekowej jest praktycznie identyczny z tym z U19 czy z seniorskiej piłki. Dotychczasowe edycje kończyły się następująco:

finaly.jpg

zwyciezcy.jpg

Od samego początku formuła turnieju jest niezmienna. 16 drużyn podzielonych na cztery grupy, po dwa najlepsze drużyny awansują do ćwierćfinału. O klasyfikacji w tabeli decydują kolejno:

  1. Liczba punktów

  2. Stosunek goli

  3. Liczba strzelonych goli

  4. Liczba punktów miedzy zainteresowanymi drużynami

  5. Stosunek goli w meczach między zainteresowanymi drużynami

  6. Ilość strzelonych bramek w meczach między zainteresowanymi drużynami.

  7. Klasyfikacja Fair Play

  8. Losowanie.

Za nami już pierwsza kolejka spotkań. Sensacji nie było, aczkolwiek kilka ciekawych wyników zdołało paść. Sprawdźmy jak prezentuje się sytuacja w poszczególnych grupach.

grupaa

Faworyci nie zawiedli. Ghanijki gładko i bardzo wysoko pokonały gospodynie, a Nowozelandki zanotowały minimalne zwycięstwo nad Finlandią. Pomimo opinii, że z europejskich drużyn Suomi mają najłatwiejszą grupę to moim zdaniem mają znacznie mniejsze szanse na awans niż Hiszpanki czy Niemki. Do końca rozgrywek grupowych drużyny raczej nie zmienią już miejsc.

grupab.jpg

Remis Brazylii z Japonią można uznać za niespodziankę, ale to te dwie drużyny podzielą między siebie miejsca premiowane awansem do play-off. O kolejności zadecyduje wysokość wygranych w spotkaniach z outsiderami grupy.

grupac.jpg

Grupa C jest chyba najciekawsza ze wszystkich. Obrońca tytułu i dwóch bardzo, bardzo poważnych pretendentów. Amerykanek nie oglądałem, ale wg relacji osób śledzących tę reprezentację znów pojawił się problem z tzw przychylnością sędziów, co nie zmienia faktu, że zwycięstwo zasłużone nad Kamerunkami.

grupad.jpg

Drugi mecz to chyba hit pierwszej serii gier. Zakończyło się bardzo… niespodziewaną wygraną Niemek 4-1, a wynik mówi wiele. Pierwsza połowa spotkania z przewagą Europejek, a w drugiej pierwsza część gry dla Korei, lecz od ok 70 minuty mecz już był wyrównany. Bardzo dobry występ Gii Corley i Ivany Fuso.

Tym zwycięstwem Niemki zapewniły sobie praktycznie awans, o drugie miejsce powalczą między sobą Koreanki i Amerykanki.

Podobnie jak w grupie pierwszej, faworyci wygrali swoje mecze w bardzo zdecydowany sposób. Hiszpanki są faworytkami całej grupy i tylko kataklizm może je tego pozbawić. Być może Koreanki z południa zdołają powalczyć z Kanadyjkami o awans, lecz mimo wszystko obstawiam, że pierwsze dwie lokaty już się nie zmienią.

W związku z tym, że die Halbzeit to piłka niemiecka, kilka słów o składzie Die Frauenmannschaft.

sklad.jpg

Spora liczba zawodniczek z Bayernu, w tym fenomenalna Gia Corley i czołowa strzelczyni drugiej ligi Vanessa Fudalla. Jest Ivana Fuso z Freiburga, ogromny talent z 1.FFC – Shekiera Martinez. Przy zawodniczkach z pola jestem przekonany, że zrobią karierę w Bundeslidze. Nie można odmówić Ulrike Ballweg pomysłu na tę drużynę. Z wielką przyjemnością oglądało się grę dziewcząt z Koreą Północną, drużyna jest oparta o zespół wicemistrzyń Europy z tego roku.

Po pierwszej kolejce od razu zauważyłem pewną rzecz, otóż pomimo zaliczania do faworytów, żadna, podkreślam ŻADNA drużyna z Azji nie zdołała wygrać swojego spotkania! Japonki remis, a obie Koree wysoko przegrały z europejskimi rywalkami. Druga myśl to analogia do Mistrzostw Świata U20 kobiet, gdzie Hiszpanki grały w grupie z Japonią i odniosły zwycięstwo. Azjatki rozkręcały się jednak z meczu na mecz i w finale się zrewanżowały. Pierwszy mecz może ustawić wyjście z grupy jednej z drużyn, ale nie gwarantuje niczego. Turniej rozpoczęty, od pierwszych meczów jest ciekawie, a będzie tylko lepiej.

Następny mecz reprezentacji Niemiec już w sobotę o 21, a rywalem będzie Kamerun.

capi-mascot-fifa-u17-womens-world-cup-2018.jpg

Wojciech Janiuk

Hannover 96 triumfuje w historycznych derbach Dolnej Saksonii

Pierwsze w historii Niedersachsen-Derby pomiędzy kobiecymi zespołami rozstrzygnięte. Hannover 96 pokonał Eintracht Braunschweig 4-3 i umocnił się na czele tabeli w Oberlidze Niedersachsen Ost (4 liga).

large-16-9 (1)

Cieniem na meczu położyła się decyzja władz klubu, które ze względów bezpieczeństwa przeznaczyły jedynie 100 biletów i rozprowadziły je wśród rodzin i bliskich znajomych zawodniczek. Ogromna szkoda, bo zainteresowanie było ogromne i można się naprawdę było szarpnąć na ochronę i rozegrać mecz na Eilenriede. Budżet by nie ucierpiał. A graniczyło wręcz z pewnością, że 700-800 osób by przyszło. Dodatkowo po rozmowach z policją sam mecz został przeniesiony z niedzieli na sobotę, godzinę 13 by termin pokrywał się z domowym meczem seniorów Eintrachtu z Uerdingen. Patrząc na historię nienawiści między Hannoverem a Braunschweigiem trudno się jednak dziwić takim środkom ostrożności.

Klub na szczęście przeprowadził relację video na swoim instagramowym profilu, a także facebooku.

Ciśnienie na spotkanie było ogromne po obu stronach. Większość dziewczyn z H96 regularnie chodzi na mecze męskiej sekcji stojąc na Nordkurve wiec tłumaczyć im czym jest ta rywalizacja nie było trzeba. Doping był całkiem, całkiem. Sympatycy naszych zawodniczek nie oszczędzali gardeł. Choć niektórych tekstów nie warto przytaczać…

IMG_20181111_204304.jpg

Wynik otworzyła Saskia Tietz, która po świetnym dośrodkowaniu Julii Dose głową umieściła piłkę w siatce. A przypomnę, że Saskia to najniższa zawodniczka w H96. Na 2-0 podwyższyła niezawodna Aileen Osterwold. Eintracht wprawdzie strzelił bramkę kontaktową wykorzystując nieporozumienie naszych obrończyń, ale dosłownie chwilę później odpowiedziała nasza najlepsza snajperka Anna-Lena Füllkrug, młodsza siostra Niclasa wygrywając pojedynek sam na sam z bramkarką Eintrachtu.

large-16-9 (2).jpeg

Mylił się kto pomyślał w przerwie, że mecz jest rozstrzygnięty. Lyn Meyer z Eintrachtu skompletowała hattricka dokładając do bramki z pierwszej połowy gole w 54 i 59 minucie. Ogromna konsternacja w obozie gospodarzy, a tak sfrustrowanego duetu trenerskiego H96 dawno nie widziałem. W międzyczasie kibice Eintrachtu otrzymali info o wyniku swoich seniorów i kolejnej ligowej porażce. Jeden z nich skwitował to: ”powinni przyjść na mecz kobiet i zobaczyć jak się powinno walczyć”.

large-16-9 (5).jpeg

Po wyrównaniu zaczęła się nieczysta gra, sporo pojedynków w środku pola, dużo fauli i przerw w grze. Ale to Hannover zyskiwał z minuty na minutę kontrolę i naciskał na rywalki bardzo mocno. Eintracht miał kilka okazji, ale Katarina Mattus świetnie interweniowała. W doliczonym czasie gry sędzia najpierw podyktowała rzut wolny dla die Roten na linii pola karnego, ale po konsultacji z liniową wskazała na wapno. Naturalnie zaczęły się protesty gości, ale na nic się zdały. Do piłki podeszła naturalnie Anna-Lena i pewnie strzeliła gola mocnym mierzonym strzałem przy słupku. Sędzia doliczyła aż 6 minut, ale wynik się już nie zmienił. Historyczne zwycięstwo stało się faktem!

large-16-9 (6).jpeg

Trener Gansenheiner miał wieczorem dodatkowe powody do radości, jako że jest on zapalonym kibicem Borussii Dortmund.

Hannover 96 liderem, w tym roku zostały dziewczynom już tylko dwa ligowe spotkania (oba w listopadzie), a potem przerwa aż do marca i decydująca walka o awans.

IMG_20181111_205357.jpg

large-16-9 (7).jpeg

Powiedzieli po meczu:

Saskia Tietz, H96: ”Cieszę się bardzo, że w tak ważnym meczu strzeliłam pierwszego gola. To dodało mi i całej drużynie pewności siebie.”

Jessica Arend, kapitan H96: ”To było zasłużone zwycięstwo przeciwko rywalowi, który trzy gole strzelił tylko dzięki naszej niechlujności.”

Julia Dose, H96: ”Mecz był bardzo emocjonujący. Na początku szło bardzo dobrze, ale w drugiej połowie przez sporą liczbę przerw w grze nie mogłyśmy złapać swojego rytmu. Na szczęście udało nam się wygrać i pozostałyśmy na pierwszym miejscu w tabeli.”

Katja Witthof, trenerka Eintrachtu: ”To niesportowe tak gwizdać w takim meczu!”

IMG_20181111_204314.jpg

zdjęcia: Sportbuzzer

Maciej Iwanow

Zakładniczki własnego sukcesu

We Fryburgu po staremu – spokój i brak nerwowych ruchów. Choć sytuacja w tabeli mogłaby sugerować, że jest źle to tak naprawdę wszyscy zachowują spokój. Na taki obrót spraw wszyscy byli przygotowani – drużyna po całkowitej przebudowie, a kontuzjowanych jest kilka zawodniczek. Wcale nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać.

W podsumowaniu ostatniej kolejki kobiecej Bundesligi mój redakcyjny kolega napisał : „Dla Freiburga była to już czwarta porażka w pięciu ostatnich meczach. O wicemistrzostwie nie ma tam nawet co myśleć tylko powoli zacząć budować drużynę na następny sezon. Stracony rok. A miało być tak pięknie…”. Być może patrząc z boku tak to wygląda, ale od maja było jasne dla wszystkich związanych z klubem, że ten sezon będzie właśnie przebudową drużyny. Nikt nawet nie marzył o nawiązaniu walki z Bayernem, a oczekiwana lokata na koniec sezonu to 4-5 miejsce.

1.jpg

Skoro mamy tabelę to spójrzmy na wyniki dotychczasowych spotkań:

2.jpg

Spotkanie Pucharu Niemiec pominę w podsumowaniu dotychczasowych meczów. Pierwsze spotkanie ligowe przyniosło lekkie rozczarowanie. Bezbramkowy remis w derbach Badenii przyjęto ze zrozumieniem, choć trener nie krył rozgoryczenia brakiem skuteczności. Jak pokazała jednak ostatnia kolejka to SC Sand nie jest już dostarczycielem punktów – Bayern Monachium zremisował z nimi 1:1. Następne dwie kolejki to rywalizacja z beniaminkami i zebranie kompletu punktów, bez straty gola. Ale dalej jest problem z wykańczaniem akcji, co wciąż podkreśla Jens Scheuer. Czwarta seria spotkań Allianz Frauen Bundesligi była traumą. MSV Duisburg to klub, który Freiburgowi bardzo nie leży. To już druga porażka z tą drużyną w tym roku. Tym razem na własnym podwórku. Porażki na wyjazdach w spotkaniach z Wolfsburgiem i Turbine Potsdam zawsze są kalkulowane, dlatego również i w tym przypadku nie ma nic niezwykłego patrząc z perspektywy kibica SC Freiburg. W międzyczasie wygrana w domowym meczu z Hoffenheim. Ostatnia kolejka to bardzo zacięty mecz z FFC Frankfurt, otwarte spotkanie i porażka 3:4.

Wspomniałem na wstępie o przebudowywanej drużynie, pisałem o tym również na początku sezonu, więc przypomnę tylko w skrócie:

– odeszło 11 zawodniczek pierwszej drużyny

– 6 z nich to podstawowe piłkarki poprzedniego sezonu

– odeszły obie bramkarki

– sprowadzono 9 nowych piłkarek

Na słaby start sezonu wpływ mają także kontuzje. Przynajmniej do końca roku nie zagrają Hasret Kayikçi oraz Kim Fellhauer. Pierwsze spotkania ominęły również naszą panią kapitan Clare Schoene, niezniszczalną Anje Hagenauer oraz nowo pozyskaną Japonkę Hikaru Naomoto.

Grę na swoje barki wzięły nastoletnie Klara Bühl oraz Giulia Gwinn. Doświadczenie zbiera także utalentowana bramkarka Merle Frohms. Poniżej zestawienie ilości występów i zdobytych bramek w obecnym sezonie:

4

3

Jestem więc spokojny o SC Freiburg. Nie ma paniki wśród kibiców, nie ma nerwów w samym klubie. Rzekł bym wręcz, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Przed nami teraz trzy bardzo ciężkie spotkania i… mogą być trzy porażki. Dwumecz z SGS Essen oraz Bayernem Monachium. Po nich przed przerwą zimową będziemy poprawiać sobie humory w rywalizacji ze znacznie słabszymi rywalkami.

5.jpg

SGS to rywal bardzo niewygodny, do tego oba mecze na wyjeździe. W poprzedniej edycji Pucharu Niemiec to właśnie ta drużyna nas wyeliminowała. Zwycięstwa są w zasięgu SCF, ale to będzie raczej pozytywne zaskoczenie niż rozgoryczenie ewentualną porażką. Zostajemy więc ostrożnymi optymistami i oglądamy budowę nowej drużyny, która ma być gotowa na przyszły sezon.

Podobna sytuacja jest w drużynie rezerw. Po spadku z 2 Bundesligi początek sezonu był słaby: jedno zwycięstwo, a następnie cztery porażki z rzędu. Później już było lepiej, cztery zwycięstwa w sześciu kolejkach. Cel jest jasny: walczymy o utrzymanie w Regionallidze.

6.jpg

W całym klubie nastąpił wielki ubytek krwi, jeśli chodzi i pierwszy i drugi zespół prezentuje się to następująco :

7

8

(”Bardzo dziękujemy za Frau Magull” – dop. MI)

Pozostał nam zespół juniorek. Tutaj bardzo optymistycznie, głównie za sprawą słabego początku dwóch rywalek, ale najpierw przedstawię tabelę :

9.jpg

Stracone punkty to wyjazdowe spotkanie z SV Alberweiler oraz remis we Fryburgu z 1.FFC Frankfurt. Bayern pokonany pewnie i wysoko 3:0, Hoffenheim ograne na wyjeździe 3:2.

Nie jest tak pięknie jak rok temu, gdy SC Freiburg zajmował drugie miejsce w Bundeslidze i walczył do końca z Bayernem o wicemistrzostwo Niemiec, gdy drugi zespół grał po raz pierwszy w historii na zapleczu, a juniorki wygrały po raz pierwszy swoją Bundesligę i walczyły o mistrzostwo Niemiec. Staliśmy się zakładnikiem tego sukcesu, doszło do rewolucji w klubie. Obecny sezon jest przejściowy, przeznaczony na budowę nowej drużyny. Nigdy w klubie nie było ciśnienia, aby walczyć o tytuły i puchary, dlatego Scheuer ma czas. Wypracował sobie ogromny kredyt zaufania. We Fryburgu więc spokojnie, dalej robimy swoje 😉

 

Wojciech Janiuk

Koniec świata – po dwóch miesiącach Wolfsburg w końcu stracił bramkę – podsumowanie 8 kolejki Bundesligi

Ósma kolejka Bundesligi dostarczyła sporych emocji i kilku zaskakujących rozstrzygnięć. Bayern stracił punkty, Wolfsburg po raz pierwszy w tym sezonie stracił bramkę, a we Freiburgu miała miejsca prawdziwa goleada. Ewa Pajor tym razem odpoczywała, ale pozycję lidera w klasyfikacji strzelczyń zachowała.

IMG_20181106_193659.jpg

Bayer Leverkusen – TSG Hoffenheim 0-3

Bramki: Leonie Pankratz 32′ Nicole Billa 54′ Lena Lattwein 89′

Widzów: 521

IMG_20181105_222924.jpg

Nie minęło nawet 30 sekund a pierwsza dobrą okazję miało Hoffenheim. Im dalej w las tym przewaga TSG była większa. Na skrzydle szalała Maximiliane Rall. W 21 minucie katastrofalnego błędu bramkarki Werkself nie wykorzystała Nicole Billa. W końcu Leonie Pankratz przeprowadziła solową akcję, holowała piłkę przez długie kilkadziesiąt metrów i uderzyła na bramkę pod poprzeczkę. Druga połowa ze znacznie wolniejszym tempem. Hoffenheim nie pozwalało rywalkom absolutnie na nic. Najpierw Nicole Billa podwyższyła wynik, a minutę przed końcem mecz zamknęła Lena Lattwein. Mecz totalnie bez historii.

Powiedzieli po meczu:

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Byłyśmy niepewne, łatwo traciłyśmy piłkę. Za często byłyśmy zdekoncentrowane. Zwycięstwo Hoffenheim było jasne. Nie byłyśmy zagrożeniem dla przeciwniczek, nie zrobiłyśmy absolutnie nic pod ich bramką. Nie możemy się jednak poddawać tylko walczyć w następnych meczach.”

BMG – Turbine Potsdam 0-7

Bramki: Anna Gasper 12′ Sarah Zadrazil 18′ Rieke Dickmann 38′ Lena Petermann 47′ 73′ 81′ Felicitas Rauch 90′

Widzów: 320

IMG_20181105_222653.jpg

Turbine zaskakuje bardzo pozytywnie. Wydawało się przed sezonem, że czeka je dłuższa przebudowa a tu podopieczne Matthiasa Rudolpha bardzo mocno naciskają na Bayern i wcale nie jest powiedziane, że wicemistrzostwo nie jest w zasięgu. Naturalnie nie można się szczególnie zachwycać zwycięstwem nad BMG bo to outsider i przyszły drugoligowiec, ale gra Turbine momentami jest tak szybka, a przy tym kombinacyjna, że czapki z głów. Sam mecz bez historii, od początku do końca wiadome było że goście wygrają wysoko. Świetne zawody rozegrała Lena Petermann, dla której był to drugi hattrick w karierze. Perfekcyjnie znajdowała się w polu karnym, a jej gra głową jest coraz lepsza. Jak zwykle błyszczała najlepsza zawodniczka Turbine w tym sezonie – Svenja Huth. Zaliczyła dwie asysty plus po faulu na niej sędzia Mirka Derlin podyktowała rzut karny. Svenja była blisko strzelenia bramki, ale będąc sam na sam z bramkarką trafiła w słupek, a piłkę dobiła Rieke Dieckmann.

Powiedzieli po meczu:

Sandro Scuderi, trener BMG: ”Graliśmy dzisiaj przeciwko topowemu rywalowi. I pomimo wysokiej porażki momentami pokazaliśmy pewne pozytywy. W drugiej połowie była faza, w której zaznaczyliśmy swoją obecność na boisku, wygrywaliśmy pojedynki. Ciesze się, że dziewczyny walczyły do końca i nie odpuszczały przy bezpośrednich starciach.”

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Oczywiście jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale prawdę mówiąc mógł być on jeszcze wyższy. Zagraliśmy dobrze, ciągle szukaliśmy drogi do przodu. Zdominowaliśmy rywala od pierwszych minut. (…) Na następnych treningach zabraknie kilku zawodniczek z powodu wyjazdu na kadrę, ale jesteśmy z nich dumni. Zrekompensuję to powołaniem kilku dziewczyn z rezerw.”

Werder Brema – SGS Essen 1-1

Bramki: Katharina Schiechtl 45′ – Kirsten Nesse 7′

Widzów: 243

IMG_20181105_222726.jpg

Dość zaskakująco Essen straciło punkty w Bremie. Od początku faworytki przejęły inicjatywę i już po 120 sekundach mogły prowadzić, ale Manjou Wilde – notabene ex zawodniczka Werderu trafiła w bramkarkę gospodyń. Co się odwlecze…. W siódmej minucie przy bardzo biernej postawie obrończyń Bremy piłkę do bramki z najbliższej odległości wpakowała Kirsten Nesse. I na tym praktycznie emocje się skończyły w pierwszej połowie. Dopiero w doliczonym czasie gry Werder wyprowadził kontrę i po świetnym podaniu wyrównała Katharina Schiechtl. Ucierpiała przy tym bramkarka Essen, która jednak kontynuowała spotkanie. Dopiero w 81 minucie przy kolejnej pechowej interwencji musiała już opuścić boisko. W drugiej połowie spotkanie było wyrównane, obie drużyny miały po jednej dobrej okazji. Poza tym sporo walki w środku pola. Dla SGS rozczarowujący wynik, dla Werderu niezwykle ważna zdobycz w kontekście walki o utrzymanie.

Powiedzieli po meczu:

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Ważne, że zdobyłyśmy jakieś punkty. Zwłaszcza po wysiłku jaki włożyłyśmy w ten mecz. Utrudniłyśmy życie SGS jak tylko mogliśmy, wygrywałyśmy sporo pojedynków. Dobrze, że wyrównałyśmy jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie grałyśmy z kontry i miałyśmy swoje szanse. Przy odrobinie szczęścia mogłyśmy pokusić się nawet o zwycięstwo. Ale jesteśmy zadowolone z jednego punktu z tak silnym rywalem.”

MSV Duisburg – VFL Wolfsburg 1-2

Bramki: Meikayla Moore 66′ – Noelle Maritz 61′ Pernille Harder 69′

Widzów: 572

IMG_20181105_222353.jpg

Ósme kolejne zwycięstwo Wilczyc i przed przerwą na reprezentację maja już 7 punktów przewagi nad Bayernem. Informacją numer jeden, która wyskoczyła przed meczem było przedłużenie kontraktu z Alexandrą Popp do 2022 roku. Stephan Lerch jak zwykle dokonał sporej rotacji w składzie. Ewa Pajor cały mecz przesiedziała na ławce. Pierwsza połowa do zapomnienia. Duisburg mocno się postawił, do tego warunki na murawie dość trudne dla rywalek. W 37 minucie Almuth Schult z powodu kontuzji kostki nie dała rady dalej grac i musiała zastąpić ją Mary Earps, dla której był to debiut w Bundeslidze. 25-letnia Angielka przyszła do Wolfsburga przed sezonem z Reading. Schult już praktycznie na samym początku musiała wezwać pomoc medyczną, ale zacisnęła zęby i grała dalej. Pół godziny później już się poddała. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej dla Wolfsburga. Zwłaszcza po wejściu na boisku Caroline Hansen. Pisałem już, ze dla mnie to największy motor napędowy drużyny? Najpierw Harder szczupakiem próbowała pokonać bramkarkę MSV, by w końcu Noelle Maritz wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Radość trwała zaledwie pięć minut. Po rzucie wolnym głową do siatki piłkę skierowała Meikayala Moore. Szok. To pierwsza stracona bramka w tym sezonie przez VFL i to biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Trzy minuty później po dośrodkowaniu Hansen swojego szóstego gola w tym sezonie strzeliła Pernille Harder. Hansen do końca meczu była bardzo aktywna i mogła nawet pokosić się o bramkę. Koniec końców 2-1 dla Wolfsburga. Dominacja trwa.

IMG_20181105_222327.jpg

Powiedzieli po meczu:

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Naturalnie jesteśmy rozczarowani porażką. Ale jestem strasznie dumny z tego co zaprezentowaliśmy. Jeden punkty byłby sprawiedliwy. Ale niezależnie od tego winien jestem swoim dziewczynom dużo komplementów. Oby tak dalej.”

Stephan Lerch, trener VFL: ”Mamy szczęście i odczuwamy ulgę. Duisburg zaatakował nas wcześnie. Często byliśmy o krok spóźnieni. Widać było, że w ostatnich tygodniach zostawiliśmy sporo sił. W przerwie porozmawialiśmy, że musimy skupić się na stałych fragmentach gry. To one były zawsze naszą najmocniejszą bronią. Komplementy dla drużyny, że dała radę. Za nami bardzo intensywny, ale i pomyślny okres.”

Pernille Harder, VFL: ”Wiedziałyśmy, że nie będzie to łatwy mecz. MSV dorównywał nam w pojedynkach, ale myślę, że wygrałyśmy zasłużenie. Nie musimy wygrywać każdego meczu po 5-0. Dzisiaj dwa gole wystarczyły. Ważne, że w takich meczach jesteśmy cierpliwe.”

Mary Earps, VFL: ”To zawsze wyjątkowa sytuacja dla bramkarki wejść na boisko podczas meczu. Zwłaszcza przeciwko dobrze grającemu rywalowi i na trudnych warunkach. Oczywiście cieszę się z pierwszego meczu w Bundeslidze, ale najważniejsze są kolejne trzy punkty.”

SC Freiburg – 1.FFC Frankfurt 3-4

Bramki: Sandra Starke 38′ 42′ Giulia Gwinn 81′ – Laura Freigang 21′ 61′ 71′ Jackie Groenen 87′

Widzów: 1231

IMG_20181105_223044.jpg

Jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Zaczęło się od ataków Freiburga. Już w 15 minucie mógł objąć prowadzenie, ale Sandra Starke zagrywała piłkę ręką. W odpowiedzi po bardzo złym wybiciu piłki przez bramkarkę gospodyń i szybkiej kombinacyjnej grze na prowadzenie Franfurt wyprowadziła Laura Freigang. Freiburg się otrząsnął i do przerwy zaczął grać agresywniej, czego efektem były dwie bramki. A mogło być ich więcej gdyby nie bardzo dobra dyspozycja bramkarki 1.FFC – Bryan Heaberlin. Po przerwie gospodynie dalej miały inicjatywę, ale rywalki znakomicie kontrowały. Dwukrotnie w praktycznie identycznych sytuacjach piłkę do bramki kierowała Freigang kompletując tym samym hattricka. Bardzo dobrze, że po dwóch latach w USA wróciła do Niemiec. W Penn State, gdzie studiowała i przy okazji grała wszyscy się nad nią zachwycali. Na 3-3 wyrównała Giulia Gwinn po dość ekwilibrystycznym golu. Ma dziewczyna w tym sezonie szczęście do takich bramek. Wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, ale do gry weszła defensywa Freiberga. To co dziewczyny zrobiły przy zwycięskiej bramce Groenen, a w zasadzie całej akcji to istna katastrofa. Tyle wolnego miejsca… Dla Freiburga była to już czwarta porażka w pięciu ostatnich meczach. O wicemistrzostwie nie ma tam nawet co myśleć tylko powoli zacząć budować drużynę na następny sezon. Stracony rok. A miało być tak pięknie…

Powiedzieli po meczu:

Jens Scheuer, trener Freiburga: ” To bardzo deprymujące przegrywać w takich okolicznościach. Pracować tak ciężko i nie być za to nagrodzonym… Musimy dalej skupiać się na defensywie. Grać bardziej konsekwentnie i uważniej. Wiemy, że nasz sezon jest wyboistą drogą, ale będziemy kontynuować, poprawiać i ulepszać, aby mieć jak najlepszy zespół w przyszłym sezonie.”

Nico Arnautis, trener 1.FFC: ”Szalony mecz. Po prostu. Wygrała drużyna, której bardziej dopisało szczęście. W pierwszej połowie nie graliśmy swojej piłki. Mogliśmy być zadowoleni, że przegrywaliśmy tylko 1-2. Po przerwie nareszcie zareagowaliśmy. Mimo, że Freiburg dalej naciskał to świetnie kontrowaliśmy. Oczywiście przyznaję, że mieliśmy sporo szczęścia, ale taka jest piłka.”

Bayern Monachium – SC Sand 1-1

Bramki: Mandy Islacker 38′ – Nina Burger 71′

Widzów: 424

IMG_20181105_222539.jpg

Dobrze, że Wörle odchodzi po sezonie bo pomysły na prowadzenie zespołu mu się ewidentnie wyczerpały. W meczu z Sand aż prosiło się, żeby wpuścić na boisko Jill Roord. Z jej stylem gry wpasowałaby się idealnie to nie, wpuścił ją dopiero w 79 minucie. Przecież to sabotaż. Sand zaatakowało bez kompleksów i na dobrą sprawę powinno było prowadzić po pierwszej połowie. Najpierw Vojtekova uderzyła w poprzeczkę z rzutu wolnego, potem sędzia niesłusznie nie uznała bramki Jasmine Sahan. W odpowiedzi dość nieoczekiwanie na prowadzenie Monachijki wyprowadziła Mandy Islacker. Ale co zrobiła w tej sytuacji bramkarka Sand? Puścić tak prostą piłkę i to posłaną w krótki róg? I ona została powołana do kadry? … W drugiej połowie tempo spadło, ale Sand nie rezygnowało. W 71 minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym wyrównała Nina Burger. Totalnie zawaliła krycie Carina Wenninger. Chyba za bardzo napatrzyła się w sobotę na zachowanie kolegów z męskiej sekcji. Największe emocje mieliśmy w doliczonym czasie gry. Najpierw w 93 minucie Sydney Lohmann z Bayernu trafiła w słupek, a chwilę później sytuację zmarnowała Beerensteyn, gdzie z dobitką nie zdążyła już Roord. Dwa razy świetnie piłkę dogrywała Sara Däbritz. Remis jest całkowicie sprawiedliwym wynikiem. Mimo straty punktów Bayern utrzymał drugie miejsce w tabeli, ale grupa pościgowa z Turbine Potsdam na czele mocno naciska. Na szczęście Bayern do końca roku ma już bardzo łatwy terminarz. Z sześciu pozostałych spotkań w lidze i pucharze tylko wyjazd do Freiburga jest wymagający.

IMG_20181105_222602

Powiedzieli po meczu:

Claudia von Lanken, druga trenerka Sand: ”W przerwie obejrzeliśmy powtórkę nieuznanej bramki. To niesprawiedliwe, że został nam zabrany. Punkt jest zasłużony. Dobrze zagraliśmy i zabraliśmy to, co zostawiliśmy w Essen. Oglądaliśmy wczoraj mecz Freiburga z Bayernem. Powiedziałyśmy sobie: nie możemy być gorsze.”

Do rozgrywek ligowych wracamy dopiero 24 listopada. W następny weekend mamy przerwę reprezentacyjną, a za dwa tygodnie 3 runda Pucharu Niemiec. Niemiecka reprezentacja rozegra dwa sparingi: z Włochami w sobotę, 10 listopada – transmisja na ARD od 16 i Hiszpanią we wtorek, 13 listopada – transmisja na ZDF od 16.

W drugiej lidze zmiana lidera. Saarbrücken zluzowały rezerwy Hoffenheim, ale różnice w górnej części tabeli są minimalne. Czeka nas zacięta walka o dwa premiowane awansem miejsca. I bardzo cieszy fakt, że w gronie zespołów walczących o Bundesligę jest zarówno Saarbrücken jak i Cloppenburg, gdzie Julia Matuschewski i Agnieszka Winczo są wiodącymi postaciami. W tej kolejce nie zdobyły bramek, choć Julia była tego bardzo blisko.

Z ligą pożegnają się rezerwy SGS Essen. Eksperyment nie wypalił i choć dziewczyny nabierają potrzebnego doświadczenia to odstają strasznie.

IMG_20181105_223126.jpg

W niższych ligach też jest ciekawie i mamy kilka przetasowań, ale jest to na tyle obszerny temat, że jeśli czas pozwoli to zrobimy o tym osobny tekst. Za to już w sobotę, 10 listopada derby Dolnej Saksonii. Hannover 96 – Eintracht Braunschweig czyli święta wojna. Smaczku dodaje fakt, że obie drużyny idą łeb w łeb i to właśnie one do końca będą walczyć o awans do Regionalligi.

IMG_20181105_224826.jpg

Kolejny hattrick Ewy Pajor! – 7. kolejka Bundesligi

Kolejne fajerwerki w wykonaniu Ewy Pajor, a Bayern wygrywa hit weekendu. Zapraszam na podsumowanie siódmej kolejki Bundesligi.

VFL Wolfsburg – Bayer Leverkusen 7-0

Bramki: Pernille Harder 1′ 66′ Kristine Minde 35′ Ewa Pajor 44′ 50′ 61′ Sara Gunnarsdottir 59′

Widzów: 1428

IMG_20181029_220215.jpg

Wolfsburg powinien pomyśleć o zatrudnieniu Michaela Buffera. Bo jego nieśmiertelne ”Let’s get ready to rumble” idealnie pasowałoby do każdego meczu Wilczyc. Podopieczne Stephana Lercha grają obecnie w innej lidze, nie ma dla nich rywala a pierwsza poważna weryfikacja przyjdzie dopiero w Lidze Mistrzyń jak trafią na PSG czy Olympique Lyon. Bayer przyjechał jak na ścięcie i Wolfsburg w zasadzie się zlitował. Jakby chciał strzelić koniecznie dwucyfrówkę to by ją strzelił.

Jeśli Werkself miało jakiekolwiek założenia na ten mecz to wszystkie wzięły w łeb już w 1 minucie, gdy kanonadę rozpoczęła Pernille Harder. Bramka Minde powinna być pokazywana defensorkom w każdej szatni ”jak nie należy zachowywać się w polu karnym”. Żeby mieć tyle wolnego miejsca na szóstym metrze? Do przerwy swoje trafienie zanotowała jeszcze Ewa Pajor. Jej umiejętność znajdowania się w polu karnym i szybkość reakcji imponują za każdym razem. W drugiej połowie Wilczyce włączyły wyższy bieg ku rozpaczy rywalek. Carolina Hansen kolejny raz była motorem napędowym drużyny. Jest nieoceniona, a czasami się o tym zapomina. Bramka na 6-0 w wykonaniu Pajor to był prawdziwy majstersztyk. Koniecznie trzeba obejrzeć powtórki tego gola z przewrotki. Bramka tygodnia jak i miesiąca murowana. Komplet zwycięstw, bilans bramkowy 34-0. Pisałem to już wcześniej – wg mnie VFL do momentu zapewnienia sobie mistrzostwa nie straci ani jednego punktu. A kto wie czy do końca sezonu. Rewanż z Bayernem będzie na początku rundy, a Lerch nawet stosując rotację ma do dyspozycji monstrum. A Ewa? Ma już 12 bramek na koncie i armatka jest naprawdę w zasięgu ręki.

IMG_20181029_220224.jpg

Powiedzieli po meczu:

Stephan Lerch, trener VFL: ”Po pierwsze jestem zadowolony w jakim stylu przeszliśmy przez angielski tydzień. Znowu wygraliśmy do zera. Trochę za długo czekaliśmy żeby ten mecz rozstrzygnąć, ale nie ma co narzekać. Jesteśmy bardzo efektywni przy stałych fragmentach gry.”

Ewa Pajor, VFL: ”Takie gole jak ten na 6-0 zdarzyły mi się dotąd tylko kilka razy na treningu. Liczba moich bramek nie jest ważna, nawet tego nie liczę. Moim celem nie jest zostanie królową strzelczyń. Ważniejsze jest granie dobrej piłki. Chcę swoją pracą pomóc drużynie. Przy takich dośrodkowaniach i podaniach po prostu muszę strzelać. Wszyscy mamy frajdę na boisku.”

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”Wolfsburg wygrał tak wysoko zasłużenie. Grał naprawdę świetnie. Mamy młodą drużynę, ten mecz był pouczający. Musimy przyzwyczaić się do tak wysokiego poziomu.”

SC Sand – MSV Duisburg 1-0

Bramka: Jana Vojtekova 13′

Widzów: 328

MSV przystąpił do meczu osłabiony brakiem Liny Makas i Pii Rybackiej, dlatego w składzie zadebiutowały Antonia Halverkamp i Nina Lange. Z ich występu trener Gerstner mógł być zadowolony. Zebry przegrały mecz jednak zasłużenie. W pierwszej połowie Sand naciskało bardzo mocno. Vojtekova dość szybko wykorzystała znakomite podanie Anne van Bonn i gapiostwo obrony. Swoją drogą Gerstner ustawił zespół piątką z tylu, a i tak luki były ogromne. Jeszcze w pierwszej połowie gospodynie mogły podwyższyć wynik, ale strzał Blagojevic który zmierzał do siatki wybiła niefortunnie Vojtekova. W drugiej połowie tempo spadło, Duisburg dochodził do sytuacji, ale kończyły się one strzałami albo zbyt lekkimi albo niecelnymi. Sand na własnym boisku dalej niepokonane i w dalszym ciągu bez straconej bramki. A Duisburg wraca tym samym do ”normalności” i moich przedsezonowych założeń. Te trzy zwycięstwa z rzędu były znacznie ponad normę. Następny mecz to pojedynek z Wolfsburgiem i pytanie brzmi: nie czy tylko jak wysoko.

Powiedzieli po meczu:

Sascha Glass, trener Sand: ”To ważne trzy punkty. Zwłaszcza przed czekającymi nas ciężkimi meczami z Bayernem i Wolfsburgiem. Prowadzenie do przerwy było zasłużone. Powiedziałem dziewczynom, ze nieważne jak – ważne są punkty. W drugiej oddaliśmy trochę pola, ale na szczęście bez konsekwencji.”

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Zdecydowałem się na piątkę w obronie, żebyśmy zabezpieczyli tyły. Zdawało to egzamin. Zwłaszcza w drugiej połowie przycisnęliśmy i mieliśmy kilka dobrych sytuacji. Niestety nie zostaliśmy nagrodzeni za ten wysiłek.”

1.FFC Frankfurt – Werder Brema 2-1

Bramki: Laura Feiersinger 35′ Laura Freigang 77′ – Katharina Schiechtl 53′

Widzów: 1030

IMG_20181029_220402.jpg

Feiersinger wyprowadziła 1.FFC na prowadzenie dobijając świetny strzał z 20 metrów Jackie Groenen. Holenderka była mocno aktywna cały mecz. Krótko po przerwie Schiechtl wykorzystała ogromne zamieszanie w polu karnym i wyrównała. Trener Arnautis mógł się wściec, bo takiego pokazu niefrasobliwości dawno nie widział. Frankfurt wziął się do roboty. W 62 minucie na boisku zameldowała się 17-letnia Shekiera Martinez, ogromny talent i raz po raz przedzierała się w pole karne rywalek. Po akcji z jej udziałem piłkę dośrodkowała Groenen, a z najbliższej odległości głową piłkę do siatki skierowała Freigang. Arnautis mógł odetchnąć. Sytuacja Werderu jest ciężka, traci już cztery punkty do bezpiecznego miejsca. Frankfurt ciuła punkty, spadek im nie grozi, ale gra jest fatalna. Gdyby nie Groenen, która tą drużynę po prostu przerasta byłoby znacznie gorzej.

Powiedzieli po meczu:

Nico Arnautis, trener 1.FFC: ”To było bardzo ważne wygrać ten mecz. Możemy na chwile odetchnąć. W pierwszej połowie byliśmy aktywni i zasłużenie prowadziliśmy. Po zmianie stron pierwsza groźna akcja Werderu i bramka na wyrównanie. Znowu musimy sobie powiedzieć kilka mocnych słów na temat defensywy. Ostatnie pół godziny to znowu nasza przewaga, ale i tak drżeliśmy o wynik do końca.”

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Myślę, że był to wyrównany mecz. Na początku Frankfurt znacznie przeważał, ale trzymałyśmy się dzielnie w obronie. Po stracie gola dziewczyny się nie poddały i walczyły ze wszystkich sil. Zabrakło trochę szczęścia, myślę że remis byłby sprawiedliwy. Chciałyśmy bardzo wyjechać z jakąkolwiek zdobyczą punktową, ale się nie udało. Musimy szukać ich gdzie indziej.”

1899 Hoffenheim – BMG 4-1

Bramki: Lena Lattwein 10′ 66′ Nicole Billa 45′ Leonie Pankratz 67′ – Kelly Simons 41′

Widzów: 350

IMG_20181029_220436.jpg

Miało być łatwo i przyjemnie i tak było. Dominacja Hoffenheim nie pozostawiała żadnych niedomówień. 4-1 to najmniejszy wymiar kary, bo gospodynie miały kilka doskonałych okazji. Strzelanie zaczęła Lena Lattwein, która w drugiej połowie dołożyła drugą i dla której był to pierwszy Doppelpack w Bundeslidze. Jednak zanim zaczęła się druga odsłona to niespodziewanie wyrównała Borussia. Po znakomitym rajdzie i wykończeniu bramkę zdobyła Kelly Simons. Na jej nieszczęście przypłaciła to kontuzją kolana i opuściła boisko na noszach. W doliczonym czasie gry i po tragicznym wręcz błędzie w komunikacji bramkarki BMG i obrończyni gola zdobyła Nicole Billa. Ta bramka podcięła skrzydła gościom już do końca. W drugiej połowie na boisku grało tylko Hoffenheim. Ważne zwycięstwo z psychologicznego punktu widzenia po porażce we Freiburgu po golu w 90 minucie. Przed Hoffe teraz dwa w miarę łatwe spotkania z Bayerem i Duisburgiem, a potem już sąd ostateczny w Wolfsburgu. Sytuacja BMG jest tragiczna, ale ciężko było oczekiwać czegoś innego. Spadek do drugiej ligi jest pewny.

Powiedzieli po meczu:

Sandro Scuderi, trener BMG: ”Drugą bramkę wprost podarowaliśmy Hoffenheim. Cały czas nie potrafimy zachować czujności…”

Turbine Potsdam – SC Freiburg 2-0

Bramki: Svenja Huth 12′ Johanna Elsig 61′

Widzów: 1316

IMG_20181029_220522.jpg

Były plany wicemistrzostwa, były marzenia o realnej walce o mistrzostwo, a tu nawet podium może nie być. Nie można odmówić Freiburgowi talentu i jakości, ale na wyniki się to nie przekłada. To trzecia porażka w czterech ostatnich meczach i w konsekwencji dopiero 7 miejsce. Turbine natomiast zaskakuje pozytywnie. Angielski tydzień zakończyło z siedmioma punktami i wskoczyło na trzecie miejsce w tabeli. Poczdam zaczął ten mecz z wysokiego c, szybkie tempo i pressing, co zakończyło się pięknym golem Svenji Huth. Freiburg był bezradny przy szybkich, dokładnych, długich podaniach rywalek. Raz po raz musiała interweniować bramkarka Merle Frohms. W drugiej połowie sytuacja się nie zmieniła. W końcu po zamieszaniu w polu karnym po rzucie wolnym na 2-0 podwyższyła Johanna Elsig, która została potem piłkarką meczu. Pierwszą groźną okazję Freiburg miał dopiero w 79 minucie, ale strzał głową Gwinn kapitalnie obroniła Vanessa Fischer.

Powiedzieli po meczu:

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Wypróbowaliśmy nowy system i momentami wyglądało to bardzo dobrze. Dobrze się zaprezentowaliśmy, walczyliśmy o każdą piłkę i bez tego nie byłoby zwycięstwa. Mamy siedem punktów w trzech ostatnich meczach i możemy być w pełni zadowoleni.”

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”W pierwszej połowie mieliśmy za dużo respektu przed rywalkami. Zamiast grać agresywnie, z przekonaniem i z pełnym zaangażowaniem to oddaliśmy inicjatywę Turbine. Tak nie można grać. Z czymś takim punktów się nie zdobywa.”

SGS Essen – Bayern Monachium 0-2

Bramki: Sara Däbritz 64′ Fridolina Rolfö 86′

Widzów: 1813

IMG_20181029_220613.jpg

Mecz zapowiadał się hitowo. Bayer nie zachwycał w ostatnim czasie i SGS mogło myśleć nawet o zwycięstwie. Pierwsza połowa jednak rozczarowała, mało dokładnych akcji. Po stronie gospodyń wyróżniała się Lena Oberdorf, która nawet strzeliła bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale sędzia dopatrzyła się faulu na Zinsberger. W zespole Bayernu najaktywniejsza była, co nie dziwi zupełnie Sara Däbritz. Druga połowa zaczęła się od groźnego strzału Lei Schüller, który minął bramkę wicemistrza o centymetry. Kilka minut później gospodynie znowu zagroziły bramce Zinsberger. W odpowiedzi dość szczęśliwie bramkę zdobył Bayern. Rozpaczliwe dośrodkowanie Giny Lewandowski i piłkę głową do siatki skierowała Däbritz. Essen było w szoku i nie mogło się otrząsnąć do końca meczu. Wynik ustaliła Fridolina Rolfö w 86 minucie mocnym strzałem w długi róg. Trzeba jednak przyznać, że błąd w ustawieniu zanotowała Sindermann, bo piłka była jak najbardziej do obrony. Zwycięstwo mocno szczęśliwe, ale liczą się punkty. Teraz Bayern może spokojnie szykować się na rewanż w LM z Zurychem, a już na początku grudnia kolejny trudny mecz, tym razem we Freiburgu.

IMG_20181029_220701.jpg

Powiedzieli po meczu:

Daniel Kraus, trener Essen: ”W moim odczuciu mieliśmy więcej z gry. Mieliśmy więcej klarownych sytuacji. Ale jak się tego nie wykorzystuje przeciwko Bayernowi… Jestem dumny z mojej drużyny. Pokazaliśmy, że możemy grac z nimi jak równy z równym.”

Thomas Wörle, trener Bayernu: ”Cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa. To był wyrównany mecz. Moja drużyna była bardzo zdyscyplinowana, broniła się bardzo konsekwentnie, a w decydujących momentach uderzyła.”

Melanie Leupolz, Bayern: ”Potrzebowałyśmy czasu, żeby odnaleźć się w tym meczu. Z biegiem czasu jednak zaczęłyśmy coraz bardziej dominować i powinnyśmy były już szybciej prowadzić. Oczywiście Essen miało swoje doskonale okazje. To nie był może piękny mecz, ale po angielskim tygodniu tego nie da się uniknąć. Koniec końców wygrałyśmy zasłużenie. Zachowałyśmy czyste konto, jedziemy do przodu!”

IMG_20181029_220817.jpg

Maciej Iwanow

Zwycięstwa Wolfsburga i Bayernu w 1/8 finału LM. Niesamowita Ewa Pajor!

Bez niespodzianek w pierwszych meczach 1/8 finału Ligi Mistrzyń z udziałem niemieckich zespołów. VFL Wolfsburg wygrał z Atletico Madryt 4-0, a Bayern Monachium wygrał na wyjeździe z FC Zurych 2-0. W obu przypadkach rewanże są już czystą formalnością.

FC Zurych – Bayern Monachium 0-2

Bramki: Herzog sam. 12′, Skovrankova 31′

Widzów: 4376

IMG_20181018_185329.jpg

Mecz do jednej bramki. Rożnica klas widoczna aż nadto. Problem z Bayernem zawsze ten sam – brak skuteczności. Beerensteyn mogła sama pokusić się o dwie bramki. Wynik otworzył się w 12 minucie, kiedy po strzale Däbritz fatalnie interweniowała bramkarka Herzog i sama sobie wbiła piłkę do bramki. Koniecznie trzeba zobaczyć powtórkę, no komedia! Wynik ustaliła jeszcze w pierwszej połowie Dominika Skovrankova po świetnym dośrodkowaniu Däbritz. Sara gra sezon życia odkąd trafiła do Monachium. Koniec końców liczy się zwycięstwo, w rewanżu trener Wörle dokona na pewno rotacji bo kalendarz w październiku jest dość intensywny.

IMG_20181018_185346.jpg

VFL Wolfsburg – Atletico Madryt 4-0

Bramki: Harder 46′ 67′, Pajor 49′, Hansen 61′

Widzów: 1550

large-16-9 (1).jpg

Wolfsburg podszedł do meczu ze sporym respektem dla rywala – w końcu Atletico pokonało w poprzedniej rundzie Manchester City, ale szybko okazało się, że Hiszpanki będą tylko tłem. O ile jeszcze w pierwszej połowie były zdyscyplinowane taktycznie tak w drugiej po szybkiej bramce wszelkie założenia się posypały i worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Ale po kolei. Już w pierwszych 45 minutach powinno być pozamiatane. Pernille Harder dwukrotnie strasznie spudłowała – raz mając przed sobą tylko bramkarkę i ogrom wolnej przestrzeni. Dunka miała czas zapytać się rywalki w który róg strzelać, a mimo to w niepojęty sposób posłała piłkę obok. W drugiej trafiła w słupek. Bardzo aktywna przez cały mecz była Caroline Hansen. Atletico trzymało się dzielnie, raz nawet ładnie wyprowadziło kontrę, ale nic poza tym. No jeszcze popisała się Almuth Schult, bramkarka VFL która wybijając piłkę trafiła w Hiszpankę ale za słabo żeby wpadła do bramki. Cieniem na meczu już w 14 minucie położyła się ciężka kontuzja Lary Dickenmann, która zerwała więzadło krzyżowe i będzie musiała pauzować minimum pół roku. A dopiero co przedłużyła kontrakt do 2021 roku. Strasznie szkoda.

Po przerwie gospodyniom wróciła skuteczność. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Pernille Harder zrehabilitowała się za wcześniejsze niepowodzenia i wyprowadziła Wilczyce na prowadzenie. Jednak trzeba zaznaczyć, że fatalnie interweniowała bramkarka Atletico. Trzy minuty później po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Hansen głową trafiła Ewa Pajor i było pozamiatane. A wiedz, że jeśli Ewa strzela gola głową to coś się dzieje. Polka miała szansę na Doppelpack ale fatalnie spudłowała dobitkę strzału Alexandry Popp. Na 3-0 trafiła Caroline Hansen po podaniu Pajor. Wynik ustaliła Pernille Harder po kolejnej asyście Ewy. Także nasza reprezentantka miała kluczowy udział we wszystkich golach dla Wolfsburga. Niesamowite!

large-16-9.jpg

Powiedzieli po meczu:

Stephan Lerch, trener VFL: Można było na początku zauważyć, że mieliśmy duży respekt dla Atletico. Graliśmy za bardzo pasywnie. Pomimo tego mieliśmy kilka dobrych sytuacji, powinniśmy byli wcześniej objąć prowadzenie. W przerwie powiedzieliśmy sobie, żeby podwyższyć tempo i to było kluczem. Po pierwszym i zaraz drugim golu nabraliśmy większej pewności siebie i kontrolowaliśmy ten mecz już do końca. Bez dwóch zdań jestem zadowolony z gry i wyniku.

Caroline Hansen, VFL: ”Pierwsza połowa była za wolna. Atletico dobrze sobie radziło. Wiedziałyśmy, że rywalki potrafią grać w piłkę, ale z minuty na minutę zyskiwałyśmy kontrolę nad meczem. Już po pierwszej połowie powinnyśmy były prowadzić z 2-0. Druga połowa była już lepsza, podkręciłyśmy tempo, poprawiłyśmy grę piłką. Zwycięstwo zasłużone.

Mecze rewanżowe 31 października.

Maciej Iwanow

Pierwsze zwycięstwo 1.FFC, kanonada w Gladbach, sensacja na Möslestadion – podsumowanie 4. kolejki Bundesligi

Nareszcie po dwutygodniowej przerwie wróciła kobieca Bundesliga. Mimo iż tym razem nie było nam dane cieszyć się z goli Ewy Pajor, to jednak warto było śledzić co się dzieje na boiskach AFBL. Zapraszam na podsumowanie czwartej kolejki:

IMG_20181015_213901.jpgIMG_20181015_214748.jpg

Bayern Monachium – TSG Hoffenheim 2-1

Bramki: Islacker 34′ Däbritz 75′ – Rall 82′

Widzów: 452

IMG_20181015_213241.jpg

Bayern potrzebował tego zwycięstwa jak lodu po kompromitacji w Wolfsburgu. Do tego jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że po sezonie z zespołem żegna się trener Thomas Wörle. Wicemistrz Niemiec zaczął mecz z wysokiego c. Już po kilku minutach powinien był prowadzić, przewaga przez 3/4 spotkania była niepodważalna. Pierwsza bramka kapitalna, po dośrodkowaniu Schweers do strzału a la van Persie z MS 2014 złożyła się Sara Däbritz. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i do pustej bramki wbiła ją Mandy Islacker. Koniecznie trzeba zobaczyć skrót! Druga bramka padła po kapitalnym 30-metrowym podaniu Skorvankovej, które wykorzystała Däbritz. Choć fakt faktem ogromny błąd popełniła też bramkarka Hoffenheim. W końcówce gigantycznie pomyliła się Katharina Heindrich i wprost podała piłkę zawodniczce gości. Ta idąc sam na sam z Zinsberger podała ją niekrytej Rall, która zdobyła bramkę kontaktową. To było jednak na tyle. Hoffenheim nie był w stanie już do końca zagrozić bramce Monachijek. Trzy punkty ważne zwłaszcza w kontekście porażki Freiburga, ale Bayern nie zaimponował. Dawno powinien był rozstrzygnąć ten mecz i nie fundować sobie nerwowej końcówki.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Wörle, trener Bayernu: ”Mieliśmy kilka niezłych okazji przed pierwszym golem. Byliśmy mocniejsi, agresywniejsi i odbiliśmy się po ostatniej porażce.’

Dominika Skovrankova, Bayern: ”Po klęsce w Wolfsburgu dzisiaj od początku pokazaliśmy mentalność zwycięzcy. Byłyśmy na boisku lepsze fizycznie i psychicznie. Mogłyśmy już przed przerwą wyżej prowadzić, ale na koniec liczą się tylko te trzy punkty.”

Jürgen Ehrmann, trener Hoffenheim: ”Oczywiście wolelibyśmy wrócić z jednym punktem. Ale i tak jestem zadowolony z postawy zespołu. Nie cofaliśmy się, nie brakowało nam animuszu. Nawet przy 0-2 dalej atakowaliśmy co pozwoliło nam wrócić do gry.”

Borussia Mönchengladbach – Bayer Leverkusen 4-4

Bramki: Wahlen 9′ Busshuven 29′ Oppedisano 62′ Bogenschütz 71′ – Mayr 63′ 74′ Barth 85′ Uebach 90′

Widzów: 200

IMG_20181015_213110.jpg

Kto by pomyślał, że w meczu beniaminków będzie tyle emocji. Borussia do tej pory grała źle, bardzo źle. A tu już po pół godzinie prowadziła 2-0 z Werkself. Gladbach grało jak natchnione, po godzinie było już 3-0 i nic, absolutnie nic nie zapowiadało na dramatyczny comeback rywalek. Zwłaszcza, gdy w 71 minucie Bogenschütz wykorzystała błąd bramkarki i podwyższyła wynik na 4-1. Wyszedł jednak brak boiskowego obycia i cwaniactwa. Zamiast kontrolować wynik, grać piłką spokojnie to podopieczne Krienena poszły na wymianę ciosów. To co dla jednych jest porażką, dla innych jest zwycięstwem. Koniec końców należy docenić obie drużyny. Takie mecze chce się oglądać, nawet skróty. To doskonała reklama dla ligi.

Powiedzieli po meczu:

Rene Krienen, trener BMG: ”Od pierwszych minut pokazaliśmy inną twarz niż do tej pory. W ofensywie pokazaliśmy klasę. Mamy bardzo młodą drużynę, bez doświadczenia. Dlatego nie będę robił im wymówek. Oczywiście ten remis to gorzkie uczucie, nawet bardzo, ale musimy szybko podnieść głowy do góry.”

1.FFC Frankfurt – SC Sand 1-0

Bramka: Feiersinger 47′

Widzów: 1360

IMG_20181015_213643.jpg

Nareszcie! Po trzech kolejnych porażkach podopieczne Arnautisa w końcu wygrały i chociaż na chwilę mogą odetchnąć. Zwycięstwo nad Sand było jak najbardziej zasłużone. Od początku do końca 1.FFC było lepszą drużyną. Ciekawostką jest fakt, że Laura Feiersinger, strzelczyni zwycięskiego gola przyszła do Frankfurtu przed sezonem właśnie z Sand. O tym, że trenerem Sand jest były szkoleniowiec 1.FFC Sascha Glass nie trzeba wspominać. Bardzo dobra frekwencja, mimo słabych wyników kibice są z zespołem na dobre i na złe. To się chwali. Gospodynie zagrały z dawno nie widzianą agresją i determinacją. Wiedziały od początku po co wyszły na boisko i co mają zrobić. Sand nie miało praktycznie żadnych okazji do zdobycia bramek, defensywa Frankfurtu nareszcie grała bezbłędnie. Zwycięstwo było ważne też z innego powodu. Na meczu byli obecni działacze Eintrachtu Frankfurt, a ciągle toczą się rozmowy o włączeniu 1.FFC do sekcji Eintrachtu.

Powiedzieli po meczu:

Nico Arnautis, trener 1.FFC: ”Jestem bardzo zadowolony z naszej postawy. Zespół zasłużył na zwycięstwo. W pierwszej połowie byliśmy bardziej aktywni. Dlatego bardzo dobrze, że zaraz po przerwie objęliśmy prowadzenie. Nie poszliśmy jednak za ciosem, widać było brak pewności siebie , ale to wystarczyło. Zwycięstwo na pewno nas podbuduje, może być już tylko lepiej.”

Sascha Glass, trener Sand: ”Zagraliśmy poniżej oczekiwań. Za dużo było strat. W przerwie powiedziałem, żebyśmy dołożyli 20 % więcej od siebie i zwiększyli presję i będzie dobrze. I co? Dostajemy zaraz bramkę po rzucie z autu. To mnie dodatkowo wnerwiło, bo zawsze powtarzam, że rzut z autu jest najbardziej niebezpiecznym stałym fragmentem gry. Będziemy jeszcze wszystko analizować, ale mimo wszystko nie ma tragedii.”

SGS Essen – Turbine Potsdam 3-2

Bramki: Schüller 11′ 48′ Dallmann 72′ – Huth 30′ Rauch 57′

Widzów: 1187

IMG_20181015_213454.jpg

Świetny mecz rozegrał się również w Essen, gdzie SGS krok po kroku umacnia swoją pozycję. Trener Turbine dokonał kilku zmian w ustawieniu, głównie przez problemy z kontuzjami. Przez pierwszy kwadrans Poczdam nie istniał. Na boisku grały tylko gospodynie, rywalki jedynie asystowały. Efektem tego była bramka Schüller. Dopiero potem Turbine wróciło do gry i kilka razy mocno zagroziło bramce gospodyń. Svenja Huth doprowadziła do remisu i trener Rudolph mógł nawet zacząć myśleć o pełnej puli wywiezionej z Hafenstrasse. Druga połowa to festiwal błędów w obronie. Od nich zaczęły się wszystkie kolejne bramki. O ile na drugą bramkę Schüller zdołała jeszcze odpowiedzieć Felicitas Rauch to już po golu Dallmann posypało się wszystko. To już druga z rzędu wyjazdowa porażka Turbine. Na ich szczęście teraz czekają ją wycieczki do Bremy i Gladbach wiec ta zła seria się skończy. Warto wspomnieć, że całą drugą połowę zagrała Lena Oberdorf, która narzekała ostatnio na urazy i ominęły ją dwa poprzednie spotkania. Mecz SGS z Bayernem już za dwa tygodnie i szykuje się prawdziwa bomba.

Powiedzieli po meczu:

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Źle weszliśmy w mecz. Zostaliśmy w szatni. Nie mogliśmy sobie poradzić z długimi piłkami, które Essen ciągle posyłało do swoich napastniczek. W przerwie powiedziałem dziewczynom, że muszą pozostać skoncentrowane i sytuacje przyjdą same. Apelowałem o więcej spokoju w środku pola. No cóż… Musimy w dalszym ciągu pracować nad defensywą, żeby była stabilna przez cały mecz, a nie tylko wyrywkowo.

SC Freiburg – MSV Duisburg 0-2

Bramki: Makas 5′ Hoppius 56′

Widzów: 1052

IMG_20181015_213131.jpg

Jedni straszyli swoje dzieci czarną wołgą, inni złym panem który przyjdzie i je zabierze, a we Freiburgu straszą zespołem MSV Duisburg. Fussballschreck jak nic. W poprzednim sezonie podopieczne trenera Scheuera przegrały z MSV 1-2 po golu w 90 minucie, sezon wcześniej zremisowały 3-3 mimo prowadzenia 3-1. Tych straconych punktów potem zabrakło w walce o LM, którą przegrywały minimalnie. Teraz chyba nikt się nie spodziewał, że na Möslestadion może dojść do sensacji.

Mecz pod dyktando Freiburga. Duisburg miał dwie okazje i dwie wykorzystał. Obie po katastrofalnych błędach obrończyń. Ale takich, za które powinno wsadzać się do piłkarskiego więzienia na dożywocie. Gospodynie miały multum okazji, lepszych, gorszych. Były zdecydowanie lepszą drużyną, lepiej zorganizowaną, ale na ich nieszczęście chyba najlepszy mecz w karierze rozegrała bramkarka MSV – Meike Kämper. To co wyczyniała miedzy słupkami to wręcz niepojęte.

Po zwycięstwach nad Werderem i Freiburgiem Zebry mają już naprawdę przyjemną sytuację w tabeli. Jeśli uda im się jeszcze za tydzień wygrać z Gladbach u siebie to optymizm zagości na długo. Freiburg z kolei skomplikował sobie życie. Teraz nie dość, że wyprzedził ich Bayern to jeszcze Essen. Znowu zabraknie paru punktów do LM. I to na własne życzenie.

IMG_20181015_213213.jpg

Powiedzieli po meczu:

Jens Scheuer, trener Freiburga: ”Byliśmy lepszą drużyną, ale przekombinowaliśmy. Zamiast grać prostymi środkami to niepotrzebnie sobie komplikowaliśmy życie. Szybki gol ułatwił rywalkom taktykę, a my biliśmy głową w mur.”

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Jesteśmy przeszczęśliwi z powodu tego zwycięstwa. Pokazaliśmy niesamowity team spirit, doszły do tego nieziemskie parady Meike. Harowaliśmy na boisku od początku do końca, zostawiliśmy serce. Naciskaliśmy na rywali i to się opłaciło.”

Werder Brema – VFL Wolfsburg 0-3

Bramki: Jakabi 10′ Minde 26′ 86′

Widzów: 771

IMG_20181015_213421.jpg

Mecz bez historii. Wolfsburg przyjechał wygrać jak najmniejszym kosztem sił i to się udało. Trener Stephan Lerch rotował składem, zostawił na ławce m.in. Ewę Pajor, Babett Peter, Sarę Doorsoun i Lenę Dickenmann, a Alexandra Popp w ogóle nie pojechała na mecz z powodu lekkiego przeziębienia. Wszystko z powodu środowego meczu z Atletico Madryt w 1/8 finału LM. Mecz nie toczył się w zabójczym tempie, Wilczyce nie dążyły do bramek za wszelką cenę, ale dominacja była ogromna. Wynik otworzyła Jakabi, która chwilę wcześniej obiła poprzeczkę. Na 2-0 podwyższyła Kristine Minde, dla której był to debiut w barwach VFL. Przed przerwą obie drużyny zaliczyły jeszcze po poprzeczce. Druga połowa była jeszcze bardziej leniwa niż pierwsza. Trochę ożywienia przyniosło wprowadzenie Masar. Krótko przed końcowym gwizdkiem wynik ustaliła strzelając drugą bramkę Minde. W 61 minucie na boisku zameldowała się Pia-Sophie Wolter, która przyszła do VFL właśnie z Werderu i zadebiutowała w Bundeslidze w barwach Wilczyc na ”domowym” boisku. Fajna sprawa. U gospodarzy ważniejsze były dwa jubileusze. Gabriella Toth po raz 50. zagrała w Bundeslidze, a Katharina Schiechtl po raz 125. założyła koszulkę Werderu.

Powiedzieli po meczu:

Stephan Lerch, trener VFL: ”Jestem zadowolony z wyniku. Strzeliliśmy trzy gole i znowu na zero z tyłu. Myślę, że byłoby uczciwe gdybyśmy strzelili ich jeszcze kilka. Werder dobrze się ustawił w defensywie, nie ułatwiał nam zadania. Koniec końców chcieliśmy trzy punkty i je mamy. Teraz przygotowujemy się na Atletico.”

Almuth Schult, bramkarka VFL: ”Powinniśmy były ten mecz wygrać wyżej. Werder jednak bardziej przeszkadzał niż grał w piłkę. Najważniejsze jednak, ze wygrałyśmy. To dobry początek angielskiego tygodnia. Teraz czas na LM.”

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Oczywiście niechętnie się przegrywa, ale graliśmy z najlepszym zespołem. Pomimo porażki byłyśmy bardzo dobrze zdyscyplinowane w defensywie. Z tego można coś budować.”

W drugiej lidze kolejny mecz wygrało 1.FC Saarbrücken i dalej pozostaje na pozycji lidera. Zespół Julii Matuschewskiej, która tym razem zagrała tylko 45 minut a i tak zdążyła strzelić dwa gole i dołożyć asystę jest jedynym niepokonanym w całej lidze. BV Cloppenburg Agnieszki Winczo odniósł bardzo ważne zwycięstwo w Poczdamie z rezerwami Turbine. Polka strzeliła jedną z bramek.

 

Maciej Iwanow

Ewa Pajor nokautuje Bayern, a Turbine lepsze od 1.FFC w Klassiker – trzecia kolejka Bundesligi

Trzecia kolejka stała pod znakiem hitu w Wolfsburgu i Klassiker w Poczdamie. Oba mecze nie zawiodły. Ale to co zrobiły Wilczyce będzie odbijało się echem jeszcze przez wiele tygodni. I tylko można się cieszyć i być dumnym, że Ewa Pajor była najjaśniejszym punktem tego meczu.

IMG_20181001_204556.jpg

Turbine Potsdam – 1.FFC Frankfurt 3-1

Bramki: Prasnikar 38′, Kiwic 43′, Schwalm 90′ – Pawollek 79′

Widzów: 1437

IMG_20181001_200115.jpg

Foto: Turbine Potsdam

I stało się. Frankfurt z kolejną porażką, tym samym z zerowym dorobkiem punktowym po trzech kolejkach i przedostatnim miejscem w tabeli. Szczerze to nie pamiętam kiedy ostatni raz ten zespól zajmował taką pozycję i czy w ogóle.

Mecz zaczął się zgodnie z przewidywaniami i gospodynie ostro ruszyły do ataku. Przez pierwsze 5-6 minut 1.FFC nie potrafił wyjść z własnej połowy. Svenja Huth szalała na boisku. Nie przyniosło to jednak rezultatów. Po krótkim czasie Frankfurt się otrząsnął i próbował sklecić coś konstruktywnego. Po jednej z nielicznych sytuacji Marith Priessen fatalnie spudłowała. Turbine w dalszym ciągu miało inicjatywę, ale w 35 minucie jedna z zawodniczek próbowała podać do tyłu do bramkarki wykładając tym samym idealną piłkę Geraldine Reuteler. Napastniczka gości w sytuacji sam na sam strzeliła jednak prosto w bramkarkę. Zemściło się to chwilę później, gdy Svenja Huth pociągnęła skrzydłem, podała piłkę na piąty metr, gdzie w ogromnym zamieszaniu dopadła do niej Lara Prasnikar i wyprowadziła Poczdam na prowadzenie. Do przerwy Turbine miało jeszcze dwie sytuacje. Po jednej z nich piłka wylądowała na poprzeczce, po drugiej po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rahel Kiwic umieściła głową piłkę w siatce. W drugiej połowie Frankfurt zagrał znacznie, znacznie lepiej i miał więcej z gry. Dwukrotnie swój zespół sam na sam musiała ratować bramkarka Turbine Lisa Schmitz. W końcu Tanja Pawollek strzeliła bardzo ładną bramkę kontaktową. Do końca zawodniczki gości ambitnie atakowały, ale dobrze interweniowała Schmitz. Bramka Schwalm na 3-1, która ustaliła wynik poszła już z kontry w doliczonym czasie gry. Obiektywnie patrząc 1.FFC nie zasłużył na porażkę. Powiem więcej – gdyby celowniki były lepiej nastawione to zwycięstwo było spokojnie w zasięgu. Arnautis ma nad czym myśleć, bo defensywa choć już lepsza niż z Hoffenheim to i tak dalej rozdaje sporo prezentów. Piłkarki Turbine powinny natomiast postawić kistę piwa swojej bramkarce. Gdyby nie ona to punktów by nie było.

Powiedzieli po meczu:

Matthias Rudolph, trener Turbine: ”Nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatni raz od kiedy rozpoczęliśmy w lecie przygotowania zagraliśmy tak słabo. Popełniliśmy sporo dużych błędów i możemy tylko dziękować Lisie Schmitz. Z drugiej strony wolę brzydkie zwycięstwo niż remis, logiczne. Zawodniczki same są niezadowolone ze swojej postawy i wiem, że podobnej postawy już w przyszłości nie zaprezentujemy.”

Niko Arnautis, trener 1.FFC: ”Po słabym początku doszliśmy do głosu i mieliśmy swoje szanse. Zagraliśmy agresywnie i konsekwentnie. Szkoda, że do przerwy było 0-2 zamiast 0-1. Głupia bramka, nikt nie wiedział dlaczego ją straciliśmy. W drugiej połowie dążyliśmy do strzelenia goli. Sytuacja Jackie Groenen chwilę po bramce Pawollek będzie się śnić po nocach. Wynik rozczarowujący, przez dłuższy okres czasu byliśmy lepszą drużyną a i tak wracamy z pustymi rękami. Jestem jednak pewien, że punkt zwrotny przyjdzie.”

1899 Hoffenheim – SGS Essen 1-2

Bramki: Dongus 44′ – Wu 15′, Schüller 49′

Widzów: 830

IMG_20181001_200654.jpg

Foto: 1899 Hoffenheim

Bardzo interesująco zapowiadało się to spotkanie i nie zawiodło. Essen odbudowało się po wysokiej porażce z Wolfsburgiem, ale trzy punkty wywalczone w Sinsheim były nad wyraz szczęśliwe. Wynik otworzyła Danica Wu, która przed sezonem trafiła do SGS z Duisburga. Była to dla niej pierwsza bramka w barwach nowego zespołu. Do przerwy obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, raz fenomenalnie interweniowała bramkarka gości po strzale Wassmuth. Chwilę przed gwizdkiem przepiękną bramkę dla gospodyń z ponad 20 metrów zdobyła Fabianne Dongus. Gol do szatni uśpił Hoffenheim, bo na drugą połowę podopieczne Jürgena Ehrmanna wyszły totalnie rozkojarzone i już w 47 minucie Lea Schüller wyprowadziła SGS na ponowne prowadzenie. Wynik do końca się już nie zmienił chociaż obie drużyny miały dogodne sytuacje.

Powiedzieli po meczu:

Jürgen Ehrmann, trener Hoffenheim: ”Bundesliga jest ciężka. Wyrównaliśmy szczęśliwie, ale nie poszliśmy za ciosem w drugiej połowie. Mógł paść dzisiaj każdy wynik, padł taki – trudno. Przygotujemy się do następnego meczu i będziemy walczyć o zwycięstwo.”

Daniel Kraus, trener SGS: ”Byłem mocno zaskoczony, że po bramce oddaliśmy pole i aż się prosiliśmy o karę. W przerwie padły mocne słowa i efekt widzieliśmy. W drugiej połowie pokazaliśmy wolę walki i charakter. Szczęśliwie, nie szczęśliwie – liczą się trzy punkty.”

SC Sand – Borussia Mönchengladbach 5-0

Bramki: Oliveira 10′, Burger 35′, Blagojevic 38′, Meyer 79′, Vanhaevermaet 90′

Widzów: 517

IMG_20181001_200817

IMG_20181001_200757.jpg

Foto: SC Sand

Mecz bez historii. Sand gładko i bez problemów pokonało outsidera z Gladbach, który może już oswajać się z myślą o spadku. Jeśli ta drużyna w przeciągu całego sezonu zdobędzie więcej niż 6 punktów to zjem własne buty. Sand spokojnie wypunktowało rywala. A mogło tych bramek zdobyć znacznie więcej niż tylko pięć. Ozdobą meczu był gol Leticii Oliveiry. Niezmiennie wywołują mój uśmiech hasztagi SC Sand – #dorfkinder i #badischersympatischer

Po meczu powiedział:

Rene Krienen, trener BMG: ”To jest Bundesliga, każdy błąd jest karany. W następnych dwóch meczach gramy z MSV i Leverkusen, bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Jeśli nie zdobędziemy 4-6 punktów to będzie ciężko.” Optymista to mało powiedziane.

Bayer Leverkusen – SC Freiburg 0-3

Bramki: Gwinn 31′ 42′, Wieder 80′

Widzów: 350

IMG_20181001_201509.jpg

Foto: ig Giulia Gwinn

IMG_20181001_201256.jpg

Foto: Bayer Leverkusen

Przykrą informacją, która tak naprawdę przykryła wynik było zerwanie wiązadeł przez Isabell Kerschowski z Bayeru już w 15 minucie. Spotkanie stało pod znakiem ogromnej dominacji Freiburga. No ale nie była to zbytnia niespodzianka. Na prowadzenie swój zespół wyprowadziła Giulia Gwinn po fenomenalnym golu. W odpowiedzi nieoczekiwanie doskonałą sytuację miało Werkself, ale w ostatniej chwili wyjaśniła obrończyni SCF. Drugi gol do przerwy znowu za sprawką Gwinn. W drugiej połowie Freiburg na potęgę marnował dogodne okazje i dopiero pod koniec udało się strzelić trzeciego gola.

Powiedziała po meczu:

Verena Hagedorn, trenerka Bayeru: ”W pierwszej połowie na dobrą sprawę całkowicie wyczerpałyśmy siły. Druga połowa była lepsza, lepiej się broniłyśmy, ale co z tego skoro kończymy mecz bez punktów. Musimy grać lepiej z przodu, pokazać ze należymy do tej ligi. Dzisiaj zapłaciłyśmy frycowe.”

MSV Duisburg – Werder Brema 3-0

Bramki: Zielinski 12′, Makas 65′, Hoppius 90

Widzów: 484

Foto: MSV Duisburg

Lekka niespodzianka, choć MSV zasłużyło na to zwycięstwo. Werder praktycznie cały mecz nie potrafił zagrozić bramce rywalek. Mecz się właściwie rozstrzygnął już w pierwszej połowie po czerwonej kartce dla Liny Hausicke. Druga bramka dla Duisburga to niewytłumaczalna postawa bramkarki z Bremy. Miała czas rozstawić stolik, zaparzyć kawę, usiąść, wypić ją i obronić strzał. Zamiast tego tylko odprowadziła piłkę wzrokiem. No cóż, walka o utrzymanie będzie ekscytująca do końca.

Powiedzieli po meczu:

Thomas Gerstner, trener MSV: ”Wynik w porządku, jeszcze przed przerwą mieliśmy kilka okazji. Po czerwonej kartce kontrowaliśmy spotkanie i trafialiśmy w odpowiednich momentach. Jestem bardzo zadowolony z pierwszego zwycięstwa i jesteśmy pełni wiary w utrzymanie.”

Carmen Roth, trenerka Werderu: ”Źle weszłyśmy w mecz. Same poprosiłyśmy Duisburg żeby prowadził. Czerwona kartka na wyrost. Pomimo osłabienia walczyłyśmy ambitnie.”

VFL Wolfsburg – Bayern Monachium 6-0

Bramki: Pajor 17′ 73′ 89′, Harder 29′, Popp 55′, Schweers sam. 56′

Widzów: 2579

IMG_20181001_204338.jpg

Foto: VFL Wolfsburg

Pogrom to tak naprawdę za małe słowo. To była absolutna dominacja i demonstracja siły. Nie ma w Niemczech obecnie drużyny która mogłaby rywalizować z tak grającym Wolfsburgiem. Bayern był bezradny przez pełne 90 minut. Podopieczne trenera Lercha całkowicie zneutralizowały rywalki i raz po raz uruchamiały skrzydła. Ewa Pajor zagrała koncert. Drugi z rzędu hattrick i już siedem bramek na koncie, podczas gdy w całym poprzednim ligowym sezonie zdobyła ich zaledwie cztery. Wszyscy rozpływają się w zachwytach nad naszą reprezentantką i słusznie. Progres jaki można zaobserwować w jej grze od początku jej przygody z Bundesliga jest gigantyczny. Sara Gunnarsdottir: ”Ewa Power”. Pernille Harder: ”Ewa jest bardzo szybka i rywalki muszą na nią szczególnie uważać, co stwarza mi więcej miejsca. Bardzo dobrze się uzupełniamy.” Trener Stephan Lerch: ”Zawsze miała szybkość, ale fizycznie niesamowicie się zmieniła – nabrała siły, co wykorzystuje w pojedynkach z rywalkami. Jestem pewien, że jeszcze w tym sezonie zrobi kolejny krok w swoim rozwoju.”

IMG_20181001_204401.jpg

Foto: VFL Wolfsburg

Obie drużyny poznały dzisiaj swoich rywali w 1/8 finału LM. Wolfsburg zmierzy się z Atletico Madryt, a Bayern z FC Zurych.

Powiedzieli po meczu:

Stephan Lerch, trener VFL: ”Mieliśmy naprawdę dobry dzień. Weszliśmy dobrze w mecz i kontynuowaliśmy to aż do końca. Postawiliśmy na mocny pressing i to zdało egzamin. Bayern się wielokrotnie gubił. Mieliśmy sporo szans bramkowych. Ogromne słowa uznania dla moich zawodniczek. Przede wszystkim świetnie rozegrały ten mecz w swoich głowach. Nie zostawiły miejsca rywalkom. Jestem naturalnie bardzo szczęśliwy z samego wyniku, ale przede wszystkim ze stylu jaki zaprezentowaliśmy.”

Almuth Schult, VFL: ”Chyba nikt nie oczekiwał takiego wyniku. Poprzednie mecze z Bayernem były ciężkie. Zwłaszcza, że dobrze wystartował w sezonie. Możemy być z siebie dumne. Zasłużyłyśmy na to wysokie zwycięstwo. Cieszy oczywiście kolejny mecz do zera. Gramy bardzo pewnie w obronie. Jesteśmy w formie!”

Ewa Pajor, VFL: ”Jestem bardzo szczęśliwa. To był ciężki mecz, ale udało się wygrać. Mimo wyniku 6-0 to nie było łatwe spotkanie. Musiałyśmy się mocno wysilić. Ważne, żebyśmy pozostały dalej skoncentrowane i ciężko pracowały.”

IMG_20181001_204259

Wypowiedzi obozu Bayernu w bardzo minorowych nastrojach. Jedynie bramkarka Manuela Zinsberger zadbała, żeby zapamiętano jej opinię na długo. Oto jak skomentowała samobójczą bramkę Vereny Schweers:

IMG_20181001_204239

Maciej Iwanow

Hit w Wolfsburgu i Klassiker w Poczdamie – trzecia kolejka Bundesligi

Wyjątkowo szybko mija czas pomiędzy kolejkami. Jeszcze chwilę temu podziwialiśmy Ewę Pajor i jej hattricka w meczu z SGS Essen, a tu już czeka nas ligowy klasyk i absolutny hit wagi ciężkiej.

IMG_20180928_210818.jpg

Foto: Telekom Sport

Turbine Potsdam – 1.FFC Frankfurt

IMG_20180928_211653.jpg

Foto: Telekom Sport

Trzecią serię spotkań zaczniemy już w sobotę i to z grubej rury. W żeńskim Klassiker zmierzą się Turbine Potsdam i 1.FFC Frankfurt, dwie kultowe drużyny z ogromną i bogatą historią. W chwili obecnej obie na etapie przebudowy, choć i tak Turbine radzi sobie z tym o niebo lepiej. Po porażce z Hoffenheim gospodynie dość pewnie pokonały Sand i są faworytkami jutrzejszego meczu. Drużyna z Frankfurtu zaliczyła falstart w lidze. O ile porażka w Wolfsburgu była wkalkulowana to jednak z Hoffenheim wyglądało to bardzo słabo. A jeśli ze stadionu Karli wrócą kolejny raz bez punktów to dziewczyny znajdą się pod presją. Dodatkowo terminarz im nie sprzyja, bo następne spotkania 1.FFC rozegra z nieprzewidywalnym Sand, Essen i Bayernem.

Niko Arnautis, trener 1.FFC: ”W dwóch pierwszych meczach popełniliśmy za dużo indywidualnych błędów. To się nie może powtórzyć. Nie możemy regularnie podarowywać rywalkom prezentów jak to było z Hoffenheim. Przede wszystkim koncentracja! Tego oczekuję w sobotę i jestem pewien, że dziewczyny zdadzą egzamin.”

Mecz pokażą Telekom Sport, DFB TV oraz Sport1.

1899 Hoffenheim – SGS Essen

IMG_20180928_210926.jpg

Foto: instagram 1899 Hoffenheim

Hoffenheim zaimponowało świetnym startem. Wygrane z Turbine i 1.FFC nie przeszły bez echa i Essen musi się mieć na baczności. Porażka 0-5 z Wolfsburgiem tydzień temu była wysoka, ale pierwsza połowa pokazała, że drużyna potrafi się bardzo dobrze zorganizować i wkrótce doskoczy do czołówki. Trener gospodyń, Jürgen Ehrmann w przedmeczowym wywiadzie komplementował formację ofensywną rywalek zwracając uwagę, ze trio Schüller – Oberdorf – Anyomi z wspierającą je za plecami Lindą Dallmann to piekielnie szybka, wymieniająca swoje pozycje maszynka. Hoffenheim ma lekkie problemy z kontuzjami, ale to nic w porównaniu ze stratą SGS. W meczu z VFL bramkarka Stina Johannes doznała poważnego urazu i ma przed sobą kilkumiesięczną przerwę w grze. Ogromna szkoda, bo 18-latka zdążyła w krótkim czasie pokazać się z naprawdę dobrej strony. Dla SGS wyjazdy do Sinsheim zawsze były drogą przez mękę. Na 5 spotkań na Dietmar-Hopp-Stadion aż czterokrotnie wracały do domu na tarczy. Tylko raz udało im się tu zremisować. Trener gości wprost przyznaje, że to Hoffe jest faworytem tego spotkania. Emocji na pewno nie zabraknie.

Nicole Billa, Hoffenheim: ”Dwa zwycięstwa na początku sezonu zdecydowanie nie były spodziewane. Naturalnie oczekiwałyśmy jakichś tam punktów, ale że od razu kompletu to nie. Świetna sprawa, ale na tabelę nawet nie patrzę. To dopiero początek sezonu. Najważniejsze, żebyśmy jako zespól dalej grały z takim zaangażowaniem i wolą zwycięstwa. (…) Regularnie pracujemy nad ofensywą, stąd takie dobre efekty. Kreowanie sytuacji, wykańczanie ich. Pomaga nam w tym często Birgit Prinz.

Manjou Wilde, Essen: ”Mecz z Hoffenheim jest dla nas bardzo ważny. Po słabych wynikach w ostatnich meczach z nimi wiemy, że nie będzie łatwo. Mimo iż w każdym meczu dawałyśmy z siebie wszystko to TSG zawsze potrafiło nas zneutralizować. Mimo wyniku z Wolfsburgiem jako drużyna zrobiłyśmy duży krok do przodu. Chcemy udowodnić i to już w niedzielę, że sezon będzie dla nas ekscytujący.”

SC Sand – Borussia Mönchengladbach

MSV Duisburg – Werder Brema

Bayer Leverkusen – SC Freiburg

IMG_20180928_211013.jpg

Foto: instagram MSV Duisburg

W Willstätt gospodynie nie powinny mieć problemu z beniaminkiem. Borussia prezentuje się od początku dramatycznie i jest zdecydowanym outsiderem. Trzy punkty dla SCS są obowiązkowe tym bardziej że pierwsze dwa spotkania były słabe w ich wykonaniu.

W Duisburgu faworytkami są piłkarki z Bremy, ale ubiegłotygodniowa porażka z Bayerem trochę mnie zaskoczyła. Na praktycznie cały mecz oddały inicjatywę Werkself, na co zwracała uwagę po meczu trenerka skarżąc się, że nie można wygrać meczu grając dobrze tylko przez 15 minut. MSV po tragicznym meczu z Essen w pierwszej kolejce zaprezentował się już o niebo lepiej z wicemistrzem Bayernem. Całkiem nieźle dziewczyny zorganizowały się w defensywie, ale co oczywiste nie mogły na przestrzeni 90 minut się z nimi równać. To będzie wyrównany mecz.

W Leverkusen niespodzianki nie będzie. Freiburg ma stanowczo zbyt dużo jakości, żeby stracić tam punkty. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na Giulię Gwinn. 19-latka z roku na rok robi kolosalne postępy. W zeszłym roku po raz pierwszy dostała powołanie do seniorskiej reprezentacji. A jej droga do piłki nie była łatwa. Od dzieciństwa jej matka była przeciwna uprawianiu przez córkę tej dyscypliny. Wysyłała ją na niezliczone zajęcia, teakwondo, piłkę ręczną czy nawet kolarstwo. Koniec końców poddała się. Sama Giulia mówiła, że już od przedszkola wiedziała że chce być piłkarką i nie było takiej siły żeby ją od tego odwieść.

VFL Wolfsburg – Bayern Monachium

IMG_20180928_210852.jpg

Foto: instagram VFL Wolfsburg

Na koniec creme de la creme Bundesligi. Pojedynek aktualnego mistrza z wicemistrzem Niemiec, dwóch najmocniejszych drużyn w lidze, które zdominują te rozgrywki na lata.

AOK Stadion to teren lekko mówiąc niewygodny dla Bayernu. Ostatni raz zespół z Bawarii wygrał tam w 2008 roku. Tak, 10 lat temu. W niedzielę po raz kolejny faworytem jest Wolfsburg, ale Bayern dorósł już do tego żeby zdetronizować Wilczyce.

Obie drużyny mają za sobą lekkie sparingi w ramach rewanżów 1/16 finału LM. Nie ma mowy o jakimkolwiek zmęczeniu. Chociaż w opinii wielu termin meczu jest niefortunny, bo można było ustalić go na koniec rundy. Stephan Lerch: ”Dla mnie nie ma różnicy, ale oczywiście mecz miałby jeszcze większą siłę rażenia gdyby był rozgrywany na końcu. Zwłaszcza, że wtedy najprawdopodobniej rozstrzygnąłby się mistrzowski tytuł.”

Będzie to specjalny mecz dla Jovany Damjanovic z Bayernu, która karierę w Niemczech zaczynała w Wolfsburgu. Już rok temu strzeliła swojej byłej drużynie gola. Ale nie tylko dla niej – dla dwoch innych Monachijek Liny Magull i Vereny Schweers również.

Stephan Lerch, trener VFL: ”Takie mecze są specjalne, rządzą się swoimi prawami. Musimy być ekstremalnie skoncentrowani w defensywie. Bayern nie może się rozkręcić. To my musimy narzucić swoje własne tempo, postawić ich pod presją. Bayern ma fenomenalną ofensywę z Liną Magull na czele. Niesamowita jakość, ale wiemy czego oczekiwać. Czy przygotowujemy się specjalnie na ten mecz? Nie, mecz ma swoją wagę i o tym wiemy, ale idziemy przez ligę tydzień po tygodniu. Na wyniku z Bayernem mogą zaważyć szczegóły, małe drobnostki.”

Ale tak naprawdę to nie ma co tu opisywać, to trzeba po prostu zobaczyć. Transmisja na platformie Telekomu.

Maciej Iwanow

Bayern i Wolfsburg w 1/8 finału LM

Dwie eksportowe drużyny z Bundesligi dopełniły formalności w rewanżach 1/16 finału Ligi Mistrzyń i awansowały bez problemów do następnej fazy. Przed nimi teraz bezpośredni pojedynek w lidze, w niedzielę w Wolfsburgu.

Bayern Monachium – Spartak Subotica 4-0 (1-0)

bayern1.png

Foto: FC Bayern

Bayern rywalizację rozstrzygnął na swoja korzyść już podczas meczu w Serbii. Dzisiaj trener Wörle potraktował to jako dodatkowy sparing. Przemeblował totalnie pierwszą jedenastkę i zespół potrzebował chwili, żeby odnaleźć właściwy rytm na boisku. Mecz nie miał szybkiego tempa, nie było potrzeby takiego forsować. Beerensteyn w 18 minucie dobiła strzał Roord i wyprowadziła gospodynie na prowadzenie. Bayern przyspieszył na początku drugiej połowy. W 10 minut zdobył trzy bramki po kombinacyjnych akcjach. Reszta bez historii.

Thomas Wörle, trener FCB: ”Zasłużenie wygraliśmy i bez problemu awansowaliśmy do następnej rundy. Nie wszystko dobrze funkcjonowało w pierwszej połowie, ale już w drugiej było znacznie lepiej. Wszyscy wiemy, że już w niedzielę czeka nas bardzo ważny mecz więc dzisiaj mogliśmy grać na zaciągniętym ręcznym.”

Jill Roord, FCB: ”To, że jesteśmy jedną rundę do przodu jest najważniejsze dzisiejszego wieczoru. Oba spotkania wygrałyśmy zasłużenie i za każdym razem byłyśmy wyraźnie lepsze. Nasze tempo dzisiaj nie było wysokie, tak jak powinnyśmy grać. Nastrój w drużynie jest bardzo dobry, mam spore zaufanie do zespołu.”

Kristin Demann, FCB: ”Dla wszystkich było fajną sprawą, że mogłyśmy grać na Campusie. Na początku nie potrafiłyśmy doprowadzić akcji ofensywnych do końca. Potem się poprawiłyśmy. Ale koniec końców wygrałyśmy 4-0, awansowałyśmy i to się liczy.”

FC Bayern: Zinsberger – Hendrich, Wenninger, Maier (67. Schweers), Laudehr – Demann (46. Magull), Beerensteyn, Roord (46. Skorvankova), Gerhardt – Damnjanovic, Islacker

Bramki: 1:0 Lineth Beerensteyn (18.), 2:0 Jovana Damnjanovic (53.), 3:0 Lina Magull (55.), 4:0 Mandy Islacker (64.)

Widzów: 662

VFL Wolfsburg – Thor/KA 2-0 (1-0)

csm_180926-vfl-wolfsburg-frauen_8545ca193e.jpg

Foto: VFL Wolfsburg

Zawodniczki gości przyjechały na mecz z zaledwie trzema rezerwowymi, w tym bramkarką. Trener już przed meczem zakomunikował że jego drużyna skupi się na defensywie. Jak powiedział tak zrobił. Co ciekawe, na mecz przyleciało 15 kibiców islandzkiej ekipy. Trener mistrza Niemiec Stephan Lerch dał szansę gry pięciu zawodniczkom, które nie grały w ostatnim ligowym meczu z SGS Essen. Do składu po kontuzji wróciła też Anna Blässe i weszła na boisko w 60 minucie.

Wynik otworzyła, co za niespodzianka, Pernille Harder, a po przerwie ustaliła go Ella Masar. Ogólnie sporo nieskuteczności, bo dobrych sytuacji było dość dużo. Thor ograniczał się tylko do murowania okolic pola karnego, Almuth Schult była całkowicie bezrobotna. Raz Islandki wybijały piłkę praktycznie z linii bramkowej. Dobrze reagowała też ich bramkarka.

Mistrz Niemiec ma za sobą piaty mecz o stawkę w tym sezonie i wciąż pozostaje bez straconej bramki. Ewa Pajor cały mecz przesiedziała na ławce rezerwowych.

csm_180926-vfl-wolfsburg-harder-und-masar_0f47afbdef.jpg

Foto: VFL Wolfsburg

Stephan Lerch, trener VFL: ”Mieliśmy okazje, żeby wygrać okazalej. Wiedzieliśmy, że Thor znowu zabunkruje się na swojej połowie. Nie jest łatwo tak grać, więc tym bardziej należą się komplementy mojej drużynie. Utrzymywaliśmy tempo zgodnie z planem. Pewnie, wolelibyśmy strzelić więcej bramek ale koniec końców chodzi o to, żeby wygrać mecz i awansować do następnej rundy. Z tego, że kolejny mecz wygraliśmy do zera jestem również zadowolony.”

VfL Wolfsburg: Schult – Peter, Fischer, Wedemeyer, Maritz – Gunnarsdottir – Minde, McLeod, Harder (60. Neto), Graham Hansen (60. Blässe) – Jakabfi

Bramki: 1:0 Pernille Harder (28.), 2:0 Ella McLeod (66.)

Widzów: 1213

Losowanie 1/8 finału w poniedziałek, 1 października.

Maciej Iwanow

Marketing w Bundeslidze

Pomysł na ten artykuł zrodził się przez przypadek. W sklepie internetowym jednego z klubów Allianz Frauen Bundesligi znalazłem artykuły dedykowane drużynie kobiet. A więc może zaprezentować marketing klubów niemieckiej żeńskiej „ekstraklasy”? Pewnie, że tak. Jednakże aby był on pełniejszy postanowiłem sprawdzić także konta społecznościowe: jak funkcjonują i ile osób się tym interesuje. Przecież w naszym kraju co rusz słyszę pytanie: kobiecy futbol, a kogo to interesuje? Dlatego do statystyk dołączyłem męskie kluby naszej rodzimej Ekstraklasy. Będzie ciekawie…

Aby rzetelnie przedstawić strony internetowe i funkcjonowanie sklepów online na początek muszę podzielić kluby Allianz Frauen Bundesliga na dwie grupy:

  1. Kluby prowadzący tylko żeńską drużynę lub w których drużyna kobiet jest dominująca.

SC Sand

Turbine Potsdam

1.FFC Frankfurt

SGS Essen

  1. Kluby działające wraz z męska drużyną :

Bayern Monachium

Bayer Leverkusen

Borussia Mönchengladbach

SC Freiburg

TSG 1899 Hoffenheim

Werder Brema

VfL Wolfsburg

MSV Duisburg

Hannover 96

Ten ostatni klub nie znalazł się tu ze względu na Maćka Iwanowa, ale dlatego, że ta prężnie rozwijająca się drużyna kobiet, pomimo występów w Oberlidze, bardzo mocno działa marketingowo.

Na początek strony internetowe i ich funkcjonalność. Dwa kluby maja ciekawe i przejrzyste strony – 1.FFC Frankfurt oraz Turbine Potsdam. Całkiem nieźle wygląda SGS Essen, choć przydałby się lekki lifting.

W drugiej grupie najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest zakładka w głównym menu, w której znajdziemy skład, relacje, wyniki, wiadomości itp. Pokażę to na przykładzie Hoffenheim:

hoffe1.jpg

Sam design stron jest bardzo zbliżony, wręcz identyczny. Na plus należy uznać przejrzystość, łatwość wyboru, dobre prezentacje artykułów. Niestety praktycznie w każdym klubie częstotliwość pojawiania się nowych informacji jest daleka od przyzwoitej. Poza zapowiedziami i podsumowaniami spotkań ligowych czy pucharowych ciężko znaleźć coś z publicystyki czy ciekawostek.

Na ostatnim zdjęciu ewenement godny wyróżnienia. Otóż MSV Duisburg w swoich zakładkach ma odnośnik o nazwie NACHWUCHS FRAUEN, czyli młode dziewczyny, akademia dziewcząt. W takiej formie jedynie ten klub tak dba o swojego kibica, poświęcając tej sekcji osobną zakładkę i bardzo dbając o aktualne informacje.

Pozostał nam jeszcze Hannover 96. Jest to jedyna drużyna, która funkcjonuje w ramach dużego klubu z dominującą męską sekcją, posiadająca własną domenę internetową. Niestety poza podstawowymi informacjami nie znajdziemy tam nic. Klub stawia na komunikację poprzez fb i ig.

Przejdźmy teraz do sklepów online. Wielki minus dla dwóch klubów z grupy „samodzielnych”. Sklep SGS jest dość specyficzny. O ile da się zamówić kilka rzeczy, to jednak nie ma możliwości żeby zobaczyć ich zdjęcia i trzeba kupować kota w worku. Drugie zdjęcie prezentuje sklep klubu z Frankfurtu. Widoczna jest lista artykułów z zakładki trykoty i ubrania… Tak, to wszystko. Na próżno szukać koszulki meczowej lub jej repliki.

Przyznam, że choć SC Sand ma bardzo słabą wizualną stronę sklepu internetowego to liczba artykułów, ich różnorodność jest pozwalająca. Cena koszulki jest najniższa w całej lidze. Równie duży asortyment, ale z lepszym efektem prezentuje Turbine.

Czas zaprezentować drugą grupę, a w niej będę zmuszony do wprowadzenia na chwilę dwóch podgrup. Bayern, Hoffenheim, Gladbach, Duisburg, Werder w swojej ofercie mają tylko i wyłącznie koszulki meczowe. Ceny odpowiadają koszulkom męskich drużyn.

W dwóch klubach możemy kupić coś więcej niż tylko koszulkę. Możemy zakupić szalik „Frauenfußball”, kubek drużyny kobiecej, czapeczki. Mam tu na myśli Wolfsburg i Freiburg.

Jedynie Bayer Leverkusen nie posiada w swojej ofercie, a przynajmniej nie prezentuje tego na stronie sklepu asortymentu drużyny kobiecej.

Druga część będzie poświęcona „cyferkom”. Zaprezentuję dane, które pokażą ilość osób obserwujących profile na Facebooku, Twitterze i Instagramie. Poza klubami z Allianz Frauen Bundesligi umieściłem w zestawieniu również czołowe kluby Europy, dwa kluby żeńskie z Polski (Medyk Konin oraz Górnik Łęczna), a także kilka klubów z Ekstraklasy.

Na początek Instagram. Gwoli ścisłości chciałbym zaznaczyć, że dane dotyczą stricte klubów. Bardzo często piłkarki posiadają na swoich kontach znacznie, znacznie więcej obserwujących niż sam klub.

Zanim przejdziemy do danych, chciałbym bardzo wyróżnić kilka klubów, które są niezwykle aktywne. Turbine Potsdam, Bayern Monachium, VfL Wolfsburg i Werder Brema to wiodący przedstawiciele, bardzo dbający o dużą ilość zdjęć. Nie będę polemizował z treścią, bo nie do tego służy ta aplikacja.

Facebook jest najpopularniejszym medium społecznościowym, tam można znaleźć najwięcej aktualnych informacj. Liczby osób, które obserwują drużyny kobiece bardzo mnie zaskoczyła. Nie liczyłem na aż takie zainteresowanie.

W poniższym zestawieniu znajdują się puste pola. Oznaczają one, że dany klub nie posiada konta dedykowanemu drużynie kobiet na Twitterze (Freiburg i Frankfurt) oraz na instagramie (Bayer).

tabela

Liczba osób obserwujących dany profil jest podana w przybliżeniu. Dane są z 15.09.2018 roku

Tak więc czy faktycznie zasadne jest pytanie kogo interesuje piłka nożna kobiet? Na instagramie Legia ustępuje dwóm niemieckim klubom, a Zagłębie Lubin już czterem. Jeśli weźmiemy pod uwagę Twitter, to kluby Ekstraklasy z dużych miast dominują, ale już drużyny środka tabeli, z mniejszych ośrodków mają przed sobą drużynę kobiet! Podobnie wygląda sytuacja na FB, gdzie Zagłębie ma mniej osób obserwujących profil niż SC Freiburg, który póki co nic nie wygrał w piłce nożnej kobiet!

Starałem się poruszyć trzy aspekty marketingowe, z jakimi borykają się kluby. Strona internetowa, sklep online oraz aktywność w social media. Praktycznie każdy klub z AFBL powinien popracować nad layoutem swojej domeny, bardziej dbać o jej aktualizację, o publikacje nie tylko zapowiedzi i sprawozdań z meczów, ale także nad publicystyką. Sklepy online, szczególnie tych drużyn, które mają w organizacji drużynę męską, powoli wchodzą w sprzedaż dedykowaną piłce kobiet. Ceny artykułów są zbliżone lub identyczne z tymi, które promują męską drużynę. Zaczyna się rozwijać ta gałąź marketingu i będę śledzić na bieżąco rozwój. Ostatnia część, czyli aktywność w social media zaczyna także przynosić efekty, gdyż kluby same rozwijają i tworzą nowe konta. To trend ogólnoświatowy i na szczęście także kluby Ekstraklasy nadrabiają zaległości.

Pojawiła się w ostatnim czasie dyskusja, że Allianz Frauen Bundesliga traci przewagę nad konkurencją skoro finanse są mniejsze niż we Francji i Anglii. Kluby chcą, aby ligą zarządzało DFL, a nie DFB, oczekują lepszej promocji, sponsorów, transmisji i wpływów pieniędzy za relacjonowanie spotkań. Lecz najważniejsze zadanie należy do klubów. One muszą zadbać o kibiców, o świadomość społeczną i atrakcyjność. Przecież w poprzednim sezonie w Kolonii wielu mieszkańców, czy kibiców 1.FC Köln nie wiedziało nawet, że ich klub gra w Bundeslidze, a juniorki grają w finale Mistrzostw Niemiec …

Marketing jak również obecność w social mediach jest na tyle obszernym tematem, że będzie poruszany jeszcze niejednokrotnie na naszym blogu.

Wojciech Janiuk